Idealna kandydatka na żonę: szanowana sędzia ze sporą emeryturą i własnym mieszkaniem. To nic, że ma 90 lat i zdaniem lekarza jest niezdolna do świadomego wyrażania woli.

Bronisław Górski nie chciał tej sprawy. Koledzy z sądu w Łodzi, jak zwykle zawaleni pracą, musieli go długo prosić. Przekonywali, że po 40 latach pracy jako kurator społeczny da sobie radę. - No to się zgodziłem - opowiada Górski. - Pani sędzia w stanie spoczynku, w dodatku w luksusowym domu opieki. Nie powinno być problemów.

Pani Helenka nie wytrzymała

Helena G. ma dziś 91 lat. Życie spędziła za sędziowskim stołem. Mówiła, że lubi godzić ludzi, dlatego do spraw karnych nigdy się nie brała. - Nie lubiła bandytów - wspominają sędziowie łódzkiego sądu okręgowego.

Dwa lata temu nie była już w stanie samodzielnie żyć. Z wielkim trudem schodziła z pierwszego piętra bloku, by zrobić zakupy w osiedlowym sklepiku niedaleko żydowskiego cmentarza na łódzkich Bałutach.

- Słabiutka była, ale pomocy żadnej nie chciała - opowiada Anna Domagała, która mieszkała z nią przez ścianę. - Rodziny nie założyła, siostra też staruszka, więc jej nie odwiedzała. Siostrzenica tylko czasem po pieniądze przychodziła i awantury urządzała. No i nie wytrzymała.

Dwa lata temu Helena G. - po 26 latach wydawania wyroków i kolejnych 25 latach samotności na emeryturze - podcięła sobie w łazience żyły. Pogotowie cudem ją odratowało. Siostrzenica zaś wystąpiła do sądu o częściowe ubezwłasnowolnienie cioci. Sąd się zgodził i wtedy to Bronisław Górski zyskał kolejną podopieczną.

Kilka dni później, w czerwcu 2005 roku pani Helena zamieszkała w prywatnym zakładzie opiekuńczo-leczniczym na obrzeżach Łodzi. To luksusowy dom, lepszy niż większość łódzkich hoteli. Kamery, ochrona i dwuosobowe pokoje.

Miesięczny pobyt kosztuje ponad dwa tysiące złotych. Ale emerytura sędziowska też jest nie mała - ponad cztery tysiące.

Strony: 1 2 3 4 5