Wygoda, opieka lekarska na miejscu, wspólne restauracje i kluby sportowe – we Francji powstają miasteczka dla starszych ludzi. A jednak niektórzy nie są zadowoleni z życia w tej krainie wygód: wymykają się do normalnego świata, szukając towarzystwa młodszych od siebie.

Sun City, miasto w Arizonie przeznaczone wyłącznie dla osób w starszym wieku, ma już swoje odpowiedniki we Francji. W styczniu w liczącym 700 mieszkańców miasteczku Naves w departamencie Tarn rozpoczęto budowę osiedla Hameaux de Bel-Air. W ciągu roku powstaną tu 202 domki, wszystkie dla ludzi ponad 50-letnich. – Przyjmiemy młodych emerytów z całej Francji – cieszy się Patrice Cougoureux, odpowiedzialny za stronę handlową przedsięwzięcia.

Większość sześćdziesięciolatków nie marzy jednak o przeprowadzce do wygodnej rezydencji, choć dla niektórych dom rodzinny robi się nagle za duży, a zajmowanie się ogrodem staje się zbyt męczące. Jeśli więc mają odpowiednie środki, “młodzi seniorzy wolą mieszkać w apartamencie składającym się z kilku dużych jasnych pokoi w niezbyt hałaśliwym budynku, gdzie czują się bezpieczni” – mówi konsultant Frédéric Serriere, specjalista od rynku nieruchomości dla osób starszych. Pragną one “żyć w odległości pięciu, dziesięciu minut spacerem od punktów handlowych i maksimum dwudziestu minut od lekarza” – dodaje.

Sénioriales, projekt właścicieli firmy budowlanej Ramos, powstał na początku tego stulecia. W jego ramach powstają jednopoziomowe domy usytuowane w ogrodzonym parku strzeżonym dzień i noc. – Emeryci cenią bezpieczeństwo, ale poszukują również towarzystwa i komfortu. Interesowałoby ich mieszkanie w centrum miasta, lecz obawiają się anonimowości – uważa Bruno Derville, dyrektor Sénioriales. – Deweloper przywiązuje szczególną wagę do lokalizacji swoich inwestycji. Są one usytuowane w południowej Francji, w pobliżu obiektów handlowych dostępnych na piechotę, najlepiej nieopodal miasteczka liczącego jakieś 3 tysiące mieszkańców i położonego około 15 kilometrów od większego miasta – precyzuje Derville.

Mniejszym zainteresowaniem młodych emerytów cieszą się rezydencje Hespérides (proponowane przez francuskiego dewelopera Sopregim), które oferują klientom dodatkowy pakiet usług. Rezydenci są właścicielami prywatnych apartamentów, ale mają też do dyspozycji obiekty wspólne, takie jak restauracja, salon recepcyjny, czasem klub gimnastyczny. Seniorzy wahają się zwłaszcza z powodu obowiązkowych obciążeń za tak wiele usług, z których nie zawsze korzystają. Eric Mouchel, dyrektor Sopregim, przyznaje, że “może to mieć związek ze starzeniem się klienteli: jej średni wiek wzrósł z 70-75 do 80 lat”.

Pragnąc zachęcić emerytów o mniej zasobnych portfelach niż ci z Hespérides, francuska firma Domitys kieruje swoje propozycje “do osób, które są samodzielne, ale obawiają się o swoje zdrowie” – mówi Frédéric Walther, dyrektor firmy. Dlatego na osiedlach Domitys pielęgniarki są obecne przez 24 godziny na dobę, a personel ma obowiązek zainteresować się osobą, która nie przychodzi codziennie po listy. – Większość mieszkańców nosi zegarki-bransoletki umożliwiające im zaalarmowanie nas w przypadku problemów zdrowotnych – mówi Walther.

65-letnia Monique Robert mieszka od czterech lat w apartamencie Sénioriales w Perpignan. Ceni sobie “dobrze zaprojektowane mieszkanie blisko centrum”. Ale wyznaje, że nie czuje się zbyt dobrze w “tej zamkniętej przestrzeni”. – Nie mogę tu przebywać przez cały dzień, za dużo tu starych ludzi. Uciekam, by zająć się malowaniem lub aerobikiem wodnym – dodaje pani Robert, która utrzymuje jednak kontakty ze swoimi sąsiadami i jest przewodniczącą rady mieszkańców.

Zdaniem Juliena Bertranda, architekta w pracowni Citadia w Tulonie (departament Var), jednym z mankamentów wspólnotowych rezydencji jest ich położenie na obrzeżach miast. – Starsi ludzie lepiej czują się w centrum, gdzie mają dostęp do wszelkich usług – uważa.

Olivier Razemon
Źródło: Le Monde