Rząd nie chce sam przesądzać, jak ma wyglądać system wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej i dlatego przedstawimy w marcu Trójstronnej Komisji dwie koncepcje zasad przechodzenia na wcześniejsze emerytury - mówi GP Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej. Jak tłumaczy, pierwsza propozycja zakłada, że nie będzie emerytur pomostowych. Jednak osoby urodzone w latach 1949-1968, które przed wejściem w życie reformy emerytalnej rozpoczęły prace w tzw. szkodliwych warunkach, będą mogły pięć lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego, który wynosi 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, opuścić rynek pracy.

Drugi wariant zakłada przyznawanie emerytur pomostowych (też w obniżonym o pięć lat wieku) niewielkiej grupie osób wykonujących prace w szczególnych warunkach lub charakterze. Obecnie prawo do wcześniejszych emerytur ze względu pracę w tzw. szkodliwych warunkach ma od 900 tys. do 1,3 mln pracowników. Ich liczba miałaby ulec zmniejszeniu.

Wcześniejsze, ale kapitałowe

- W pierwszym wariancie z możliwości wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej skorzystają osoby, które rozpoczęły prace w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze przed wejściem w życie reformy emerytalnej - mówi Jolanta Fedak, minister pracy.

Jak tłumaczy, będzie to system wygasający, bo przy ustalaniu prawa do wcześniejszej emerytury będzie ważna data urodzenia. Skorzystają z nich tylko osoby urodzone po 31 grudnia 1948 r., ale przed 1 stycznia 1969 r. Jednocześnie osoby, które zapisały się do otwartych funduszy emerytalnych, nie wiedząc, że w przyszłości zyskają prawo do wcześniejszej emerytury, będą mogły z nich wystąpić. Ich składki trafią do ZUS.

Według Jolanty Fedak świadczenie emerytalne dla takich osób będzie niższe niż ze starego systemu. Takie osoby o pięć lat krócej będą odkładać składki na koncie emerytalnym w ZUS.

- A wysokość emerytury będzie zależeć od wysokości składek zgromadzonych na koncie emerytalnym w ZUS - dodaje Jolanta Fedak.

Profesor Marek Góra, współtwórcy reformy emerytalnej, zauważa, że wysokość takiej emerytury będzie też zależeć do statystycznego dalszego trwania życia osoby, która zdecyduje się opuścić rynek pracy.

- Jestem przeciwnikiem propozycji resortu pracy. Wysokość takiej emerytury będzie niebezpiecznie niska, więc w przyszłości może to spowodować dodatkowe wydatki z budżetu - mówi prof. Marek Góra.

Dodaje, że najlepszym rozwiązaniem jest likwidacja wcześniejszych emerytur, które spowalniają wzrost płac i rozwój gospodarczy.

Strony: 1 2