Produkty dla wszystkich, nie tylko seniorów

W najbliższym czasie naukowcy planują stworzyć ze wszystkich living labs jeden wirtualny dom. W ten sposób chcą też sprawdzić, czego brakuje AAL, aby stała się technologią bez zarzutu. Fachowcy twierdzą, że największą słabością systemu jest brak tzw. interoperability, czyli zdolności poszczególnych platform systemu do komunikowania się między sobą. Do tej pory każdy producent tworzył własne wynalazki sam, nie konsultując się z kolegami z branży. W ten sposób doszło do sytuacji, w której na przykład pralki firmy Miele, która wyświetla informację o skończonym praniu, nie można wyłączyć za pomocą pilota marki Siemens. Jeszcze większe niedociągnięcia zauważyć można w technice medycznej. “Koniecznie potrzebujemy otwartych standardów wymiany danych” -mówi Brucke. Dopiero wtedy będzie można skonfigurować systemy zgodnie z potrzebami użytkownika. Jak twierdzi informatyk z Oldenburga, “zasada one size fits all (czyli “to samo dla wszystkich”) niestety się nie sprawdza - do każdej osoby w podeszłym wieku trzeba mieć bardzo indywidualne podejście”.

Kwestia finansowania nowego, czarującego świata wirtualnych asystentów pozostaje na razie niewyjaśniona. Domowy system alarmowy jest do tej pory jedyną usługą AAL, której koszty częściowo pokrywają kasy chorych. Stworzenie elektronicznej sieci przyrządów codziennego użytku w mieszkaniu kosztuje, bagatela, 5 tys. euro, a jest to warunek do zainstalowania pełnego systemu AAL. Tylko nieliczni renciści mogliby więc pozwolić sobie na opłacenie technicznych asystentów z własnej kieszeni, co oznacza, że na początku epoki AAL mało kto będzie mógł wykorzystać pełną paletę możliwości systemu.

“Drzwiami wejściowymi na rynek dla technologii AAL będą prawdopodobnie sklepy oferujące artykuły wyposażenia wnętrz” - twierdzi Matthias Brucke. W swoim wzorcowym mieszkaniu naukowiec pod łóżkiem zainstalował lampę z czujnikiem ruchu, która w nocy włącza oświetlenie drogi do toalety, pozostawiając resztę pokoju w ciemności i pozwalając partnerowi spokojnie spać. “Taki wynalazek mógłby przecież zainteresować również młodych ludzi” - mówi Brucke. “Tak samo wygląda sprawa z samoodkurzającym odkurzaczem, nie mówiąc już o systemach przypominających, których potrzebują nie tylko chorzy na demencję”. Dla starszych ludzi nowinki techniczne stają się często dopiero wtedy atrakcyjne, gdy zaczną się nimi interesować młodzi. Wcześniej charakterystycznym atrybutem staruszków był wózek na kółkach, do którego wkładało się zakupy czy bagaże. Dziś torby z kółeczkami przyjęły się również u tzw. generacji jetset, często podróżującej samolotami. Nikt już nie musi nadwyrężać sobie kręgosłupa, przemierzając olbrzymie lotniskowe przestrzenie z ciężkimi walizkami. Hasłem AAL powinna stać się więc nie fraza “produkty dla seniorów” lecz “design for all” (czyli design dla wszystkich).

Elisabeth Steinhagen-Thiessen przewodniczy grupie badawczej, zajmującej się geriatrią w szpitalu klinicznym Berliner Charité. Naukowcy starają się obalić powszechny stereotyp, że starsi ludzie potrafią się obchodzić z nowościami technicznymi równie dobrze jak młodzi, potrzebują do tego tylko odrobiny wsparcia. Technologie AAL, które za 10 lat z pewnością zyskają pewną pozycję na rynku, będą służyć wtedy tym, którzy dziś mają 55 lat. Obecni 50-latkowie należą już do “generacji Google” - komputer, internet, komunikacja bezprzewodowa nie są już dla nich czarną magią. Nawet gdy zaplączą się w skomplikowanym menu, nie wpadną w panikę, a metodą prób i błędów w końcu dojdą do celu. Grupa ta nauczyła się też, że komputer nie jest świętością i bardzo łatwo da się go przechytrzyć. “Nikt nie ma ochoty na Big Brothera” - zwraca się Bruckers do kolegi Jochena Meyera. “Trzeba umieć oszukać system, który na przykład aby nie dopuścić do odwodnienia organizmu, stale zachęca do picia. Można chociażby napełnić szklankę wodą i później wylać ją do zlewu”.

Dirk Asendorpf
Źródło: Die Zeit

Strony: 1 2 3 4