Rusza emerytalna batalia
Emerytura, ZUSDziś pierwsze starcie rządu ze związkowcami i pracodawcami w sprawie wcześniejszych emerytur. Skutki będą odczuwalne dla całej gospodarki w najbliższych kilkudziesięciu latach. W odciętym od telewizyjnych kamer ośrodku pod Warszawą zbiera się Komisja Trójstronna. Wicepremier Waldemar Pawlak i minister pracy Jolanta Fedak będą chcieli uzyskać od związkowców zgodę na ograniczenie wcześniejszych emerytur.
Emerytalne fikołki
60-letnia baletnica kręci piruety, skacze na jednej nodze, robi szpagat. 60-letnia nauczycielka wychowania przedszkolnego pokazuje dzieciom, jak zrobić fikołki. 65-letni maszynista kieruje rozpędzonym do 100 km pociągiem. Czy opisane sytuacje są możliwe? Nie - odpowiadają zdecydowanie związkowcy. Są zawody, w których praca do ustawowego wieku emerytalnego (60 lat kobiety, 65 lat mężczyźni) jest niemożliwa. Człowiek traci koncentrację, nie jest już tak jak dawniej sprawny ruchowo, trudniej mu przyswajać nową wiedzę.
Trudno ze związkowcami się nie zgodzić. Tyle tylko że dziś prawo do wcześniejszego o pięć czy nawet dziesięć lat kończenia pracy ma ponad sto zawodów. Nie tylko ci, którzy rzeczywiście na przywileje zasługują. Czy telefonistce, informatykowi, stroicielowi instrumentów, urzędnikowi Najwyżej Izby Kontroli rzeczywiście należy się wcześniejsza emerytura?
Rząd tłumaczy, że nie stać nas na wydawanie co roku ponad 20 mld na wcześniejsze świadczenia. Dlatego Fedak na dzisiejszym spotkaniu będzie walczyła, aby od 2009 r. prawo do wcześniejszej emerytury miały tylko osoby pracujące w najtrudniejszych warunkach. Resort pracy wskazuje tu na raport specjalnej komisji ekspertów medycyny pracy z 2000 r., który utrzymuje przywileje tylko dla 37 stanowisk pracy. Związkowcy zapewniają, że się na to nie zgodzą.
- Rząd na wszystkim by chciał oszczędzać. Musi zdać sobie sprawę, że nie wolno tego robić kosztem ludzkiego zdrowia - mówi Jan Guz, przewodniczący OPZZ. Guz chce również kierować się ustaleniami ekspertów medycyny pracy, ale z 2006 r. Ustalili oni, że wcześniejsze emerytury będą należeć się tylko osobom pracującym w tzw. szczególnych warunkach lub szczególnym charakterze. Eksperci wprowadzili jednak bardzo szeroką definicję takich prac. Gdyby ją zastosować, nie tylko byśmy nie ograniczyli przywilejów, ale wręcz je poszerzyli. Utrzymania przywilejów czy wręcz ich poszerzenia - zgodnie z ustaleniami komisji z 2006 r. - chce też NSZZ “Solidarność”.
