Jak zasłużyłam na samotną starość?
InneDrugi pomnik
Czego żałuję? No, że nie miałam dzieci, bo człowiek bez dzieci umiera cały. Że nie przełamałam się do Heńka. Widzę, jak czasem spaceruje pod rękę z drugą żoną. Nie wyobrażałam sobie, że mogę być z kimś innym tak blisko, jak byłam z Mietkiem. Był moją pierwszą i jedyną miłością. Nie chciałam dotykać Heńka, bo bałam się, że się do niego przywiążę, że zacznie mi na nim zależeć.
Nie chciałam wychodzić za mąż, bałam się powtórki z historii - ten Mietek nieźle mi dokuczył. Nie chciałam drugi raz kochać tak mocno. Taka miłość bardzo wyczerpuje - psychicznie, a nawet i fizycznie. 27 lat temu obiecałam też sobie, że nikt więcej nie będzie mówił mi, co mam robić. Mając męża, nie ma mocnych, czasem trzeba się nagiąć. Postanowiłam być dzielna. Pokazać, że potrzebuję czułości, znaczyło okazać słabość. I tak powoli zamykałam się w skorupie. Wydawało mi się, że tak będzie dobrze, bezpiecznie. Bezboleśnie - nie czuję, nie cierpię. Najbardziej jednak żałuję, że Gosi nie ma. Nie gniewam się już na nią. Myślę, że nie miałam prawa jej życia urządzać. Projektuje ogrody we Wrocławiu. Dzwoni co tydzień. Za każdym razem pytam: “Kiedy przyjedziesz?”. Ona wie, że przez to “kiedy przyjedziesz?” naprawdę chcę powiedzieć “tęsknię za tobą”. Łapię się na tym, że jestem zazdrosna: mamy ze sobą świetny kontakt, ale jak już się zwierza, to matce, nie mnie. Matkę przytuli.
Nie wiem, jak dać znak, że też bym tego chciała. Często się zastanawiam, kiedy przebudzę się w nocy i nie mogę zasnąć albo jak poleguję w ciągu dnia: po co żyłam? Po co jeszcze żyję? Dla kogo? Jaki jest sens codziennie wstawać, jak dzień podobny do dnia? Co tam jest po drugiej stronie? Myślałam, że może na starość będę więcej chodziła do kościoła, modliła się, ale jak byłam, tak dalej jestem niedowiarkiem. Nie boję się śmierci. Jestem przygotowana. Mieszkanie zapisałam kuzynce w zamian za opiekę nad grobem moim i męża, oddałam jej już działkę. Gosię zabezpieczyłam, ma kawalerkę w ładnej kamienicy. Latem kazałam wymalować mieszkanie. Następne malowanie to już nie moje zmartwienie. Postawiłam drugi pomnik - z płyty. Nie trzeba będzie tyle skakać koło niego, wystarczy od czasu do czasu przetrzeć szmatą, lampkę zapalić.
Tekst: Jolanta Grabowska
Źródło: Wysokie Obcasy
