Szukajcie, a nie znajdziecie?
PracaŁatwo nie będzie
Ministerstwo stawia sobie za cel zwiększenie w 2013 r. do 40 proc. odsetka osób po pięćdziesiątce mających pracę. Jak zamierza to osiągnąć? Zacząć należy od podniesienia ich kwalifikacji. Dlatego kursy dla 50-latków, organizowane przez aktualnych lub potencjalnych pracodawców, będą darmowe. Zapłacą za nie pracodawcy i – w większym stopniu – państwo. Planowane jest też skrócenie do dwóch lat okresu ochronnego przed emeryturą (obecnie wynosi on teoretycznie cztery lata, ale przedsiębiorcy często go omijali, rozmaitymi sposobami pozbywając się starszych pracowników). Pracodawcy będą mogli łatwiej zwalniać starszych – za to muszą finansować ludziom w wieku 50+ dodatkową opiekę zdrowotną, ułatwiającą zachowanie ich w dobrej kondycji. Elastyczniejsze mają być normy czasu pracy dla starszych, by mogli pracować wtedy, gdy stać ich na maksymalny wysiłek (trudno na stare lata zmieniać przyzwyczajenia – sowa już nie zmieni się w skowronka). Wyraźnie widać, że wszystkie te rozwiązania oznaczają dodatkową mitręgę i koszt dla pracodawców.
By skutecznie zachęcić do ich wdrażania, resort pracy proponuje szereg ulg. Przedsiębiorcy będą więc zwolnieni z płacenia za 50-latków składek na fundusz pracy i fundusz gwarantowanych świadczeń pracowniczych. Zmniejszona – najprawdopodobniej do 14 dni – zostanie liczba dni choroby, za które pracodawca płaci chorobowe. Koszt wdrożenia do roku 2013 programu “Solidarność pokoleń 50+” szacowany jest – bardzo optymistycznie – na niespełna 9 mld zł. Prawdopodobnie 6,5 mld zł uda się uzyskać z Unii Europejskiej w ramach programu “Kapitał ludzki”. Resztę solidarnie zapłacą wszyscy polscy podatnicy. Ile będzie kosztowało funkcjonowanie programu “Solidarność pokoleń 50+” po 2013 r.? Z pewnością nie mniej niż 2 mld zł rocznie. Konieczny jest też element przymusu, skłaniający ludzi po pięćdziesiątce do aktywnego szukania pracy. Tę rolę odgrywać będzie znaczne ograniczenie uprawnień do wcześniejszych emerytur. Teoretycznie już w przyszłym roku powinny je zastąpić tzw. emerytury pomostowe, które obejmą, według różnych szacunków, od 10 do 20% osób, którym obecnie przysługują wcześniejsze emerytury. W praktyce – nie wiadomo, czy i kiedy to nastąpi, bo awantura ze związkami zawodowymi będzie ogromna, nic więc dziwnego, że rząd do likwidacji wcześniejszych emerytur podchodzi jak pies do jeża. Zapewnienie pracy ludziom po pięćdziesiątce nie jest sprawą łatwą ani tanią. Ponieważ jednak coraz więcej Polaków będzie wchodzić w tę smugę cienia, warto podjąć ten wysiłek.
Andrzej Dryszel
Źródło: Przeglad
