Babcia Halna bloguje
Internet
W polskim internecie nie spotkała nikogo w swoim wieku. Rówieśników znalazła w Niemczech, Holandii, we Francji. Głównie panów. Z nimi tylko taki kłopot, że wszyscy chcą się żenić.
Babcia Halna, czyli Halina Bieżuńska, nie ma już koleżanek. Wszystkie tak się sprytnie urządziły, że odeszły przed nią. Ma 86 lat i jedną zasadę - nigdy nie płakać. Pozostała pogodna po każdym z dwóch zawałów oraz kiedy ciężko raniła ją niemiecka bomba i kiedy po wypadku samochodowym straciła władzę nad połową ciała. Boi się tylko jednego - żeby nie utknąć na wózku inwalidzkim.
Ale nawet na taką okoliczność się zabezpieczyła - wie już, jak wędrować po całym świecie, nie ruszając się z domu. Zanim zje śniadanie, jeszcze w szlafroku biegnie włączyć komputer. I zagląda do swojego bloga. Prawie codziennie ktoś zostawi jakiś miły wpis - wtedy pani Halina nabiera energii do porannych ćwiczeń. Tych nigdy nie opuszcza - po wypadku samochodowym ma trudności z chodzeniem.
Wspaniałe nowe życie
Witajcie na stronie blogerki - seniorki. Internautką jestem od 1,5 roku. Korzystam z poczty elektronicznej, skype’a. Lubię swój telefon komórkowy i DVD. Nie korzystam tylko z MP3, żeby nie stracić całkowicie słuchu. Siedząc przy internecie zastanawiam się, ile kobiet w moim wieku (1921 rok) interesuje się komputerem. A może są jeszcze starsze internautki ode mnie? Jak się zmienił ten świat? Jaki postęp? Czy to nie jest wspaniałe życie dla starszej osoby?
Internetowy pamiętnik
Mieszka sama, choć ma pięcioro dzieci. Tak postanowiła prawie 30 lat temu, po śmierci męża. Sprzedała, co się dało, urządziła dzieci i powiedziała im: - Nie gniewajcie się, chcę być sama. Nie chcę słuchać, jak się o coś pokłócicie. Zamiast waszymi problemami wolę żyć tym, co wyczytam w książkach. Pewnego dnia wzbudziła popłoch w rodzinie. Książki i telewizja przestały jej wystarczać, babcia Halna postanowiła podłączyć się do internetu! Zaprotestowała córka, że mama zmęczy tylko oczy, wzrok sobie popsuje, bo w internecie są drobne litery. Babcia Halna jednak jest uparta. W Boże Narodzenie poparł ją zięć: - Może mamusia się trochę za bardzo nudzi? Może by mamusia zaczęła pisać bloga?
Serwis towarzyski
Przed Sylwestrem. Od rana czuję się wyjątkowo wspaniale. Sprawdziłam już swoją pocztę oraz odwiedziłam serwis towarzyski. Teraz to już nie trzeba wychodzić z domu. Można sobie pogawędzić wirtualnie.Dla osób, które mieszkają same, jest to sposób na kontakty z ludźmi, zapełnienie czasu czy nudne dni. Włączam komputer i nie wiem, co mnie czeka. Z kim sobie porozmawiam? Czego nowego się dowiem?
Na oklep
W młodości przed wojną kochała konie. Jeździła od małego - na oklep, byle grzywy się uczepić, byle pędzić przed siebie. Tuż przed wojną, kiedy wzięła ślub, teść był uszczęśliwiony, że ma wreszcie synową, która jeździ konno. Konie miał piękne. Mogła kłusować całymi dniami. Dziś najbardziej boi się jazdy na wózku inwalidzkim. To senny koszmar. W wózku siedziała już parę razy po wypadku samochodowym. Miała 77 lat. W poniedziałek rano wracała z domu syna na wsi. Była mgła. Z bocznej drogi wyjechał samochód. Uderzył w bok jej auta. Wylądowała na drzewie po drugiej stronie szosy. Straciła władzę nad prawą częścią ciała. Nawet przestała słyszeć na prawe ucho. Lekarze stwierdzili, że w uchu wypadł ślimak. Ale że babcia Halna odzyskała już humor, to żartowała, że jak ślimak wypadł pod drzewem, to niech go w trawie szukają. Z wózka jednak żartować się nie dało.
