Powszechne Towarzystwa Emerytalne (PTE) utrudniają klientom zmianę funduszu. Opóźnianie przyjęcia rezygnacji, wysyłanie wprowadzających w błąd pism, wizyta tzw. ratowników, którzy mają zniechęcić klienta do rozwiązania umowy ‐ to najczęściej stosowane przez PTE i akwizytorów praktyki. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) i rzecznik ubezpieczonych twierdzą, że w ostatnich kilku miesiącach zjawiska te nasiliły się.

Do KNF wpłynęło w tym i ubiegłym roku łącznie ponad 1,2 tys. skarg dotyczących transferów. To 90 proc. wszystkich skarg na OFE. ‐ OFE, opóźniając lub wręcz uniemożliwiając zmianę funduszu, naruszają prawa ubezpieczonych. To przykłady jawnego łamania zasad uczciwej konkurencji ‐ mówi Marcin Kawiński, ekspert Biura Rzecznika Ubezpieczonych. Jego zdaniem praktyki, które stosują OFE i ich akwizytorzy, są powszechne.

Najczęstszą jest odrzucenie zawiadomienia o rozwiązaniu dotychczasowej umowy. ‐ Wystarczy najdrobniejsza nieścisłość w adresie, nawet taka, która wynika z błędu PTE, np. użycie w nazwie ulicy skrótu zamiast pełnego wyrazu ‐ mówi Krystyna Zaleska, koordynator zrzeszenia agentów multiofe.pl. Inną metodą jest opóźnianie wpisania klienta na listę transferową. PTE mają taką możliwość, ponieważ przekazywanie środków między OFE odbywa się co trzy miesiące.

‐ Często zgłoszenia wpływające w ostatnich dniach nie są realizowane. Fundusze tłumaczą to brakiem czasu i mocy przerobowych. Jednak mają one obowiązek realizacji zlecenia ‐ mówi Katarzyna Biela z KNF. PTE zyskują w ten sposób czas na wysłanie do klienta tzw. ratownika. ‐ Ma on przekonać klienta do pozostania w dotychczasowym funduszu. Niektórzy uciekają się do gróźb, że klient zapłaci karę za zmianę OFE, przekonują, że inni akwizytorzy są oszustami ‐ mówi osoba z firmy pośrednictwa ubezpieczeniowego.

‐ Próba zatrzymania klienta we własnym OFE nie jest niezgodna z prawem. Ocenie powinien podlegać sposób, w jaki się tego dokonuje ‐ broni OFE Ewa Lewicka, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Problem w tym, że trudno sprawdzić, kto i w jaki sposób odwodzi członków OFE od podjętych decyzji.

Zdaniem ekspertów PTE nie mogą unikać odpowiedzialności za swoich agentów. ‐ Firmy inspirują i dają przyzwolenie na pewnego rodzaju praktyki. A akwizytorzy dostają wynagrodzenie za zatrzymanie klienta ‐ mówi Anna Horsecka, prezes PTE Polsat. Jej zdaniem system akwizycji powinien się zmienić.

Hamulcowym może się okazać resort pracy. ‐ Analizujemy ten problem, ale to raczej kwestia odpowiednich sankcji niż zmiany systemu akwizycji ‐ mówi „WSJ Polska” wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak. Anna Horsecka kierująca jednym z najmniejszych OFE w Polsce nie ma złudzeń: ‐ Zmiany blokuje silne lobby dużych podmiotów.

Marta Chmielewska-Racławska
Dziennik Finansowy