W Polsce, według GUS, emerytury i renty pobiera 24,45 proc. ogółu mieszkańcĂłw. To 32,5 proc. pełnoletnich obywateli. 14 proc. emerytĂłw dorabia (6 proc. – sporadycznie, 8 proc. – regularnie).
Według innych ĹşrĂłdeł, 7,7 mln PolakĂłw pobiera emerytury pozarolnicze. WśrĂłd nich 1,5 mln emerytĂłw jest w wieku produkcyjnym. Na wielu spotkaniach powtarzam, Ĺźe w Polsce statystycznie rzecz biorąc jedna osoba pracuje na utrzymanie jednego niepracującego w wieku produkcyjnym. I to wzbudza emocje. Ludzie momentalnie mĂłwią, Ĺźe to niesprawiedliwość, iĹź tak wiele osĂłb Ĺźyje z owocĂłw cudzej pracy – utrzymuje prof. Leszek Balcerowicz. I przekonuje, Ĺźe teraz jest ostatni dzwonek, Ĺźeby nareszcie ograniczyć przywileje emerytalne, zaś wczesne emerytury zlikwidować natychmiast.

Czego tak bardzo zazdrości emerytom Leszek Balcerowicz – nie wiadomo, zwłaszcza jeśli pamięta się, Ĺźe 600 tys. polskich emerytĂłw pobiera uposaĹźenia w „zawrotnej” wysokości 450 zł miesięcznie, a emerytury i renty 2,5 mln PolakĂłw nie przekraczają 600 zł. I to po kilkudziesięciu latach pracy! Kiedy więc mowa o ograniczeniu przywilejĂłw, to moĹźe warto uświadomić sobie, Ĺźe w Kancelarii Prezydenta RP pracuje 520 osĂłb, a średnia pensja wynosi tam 5460 zł; Ĺźe w Kancelarii Sejmu pracuje 1167 osĂłb i pobiera średnią pensję 4250 zł; Ĺźe u rzecznika praw obywatelskich pracuje 209 osĂłb za średnią pensję 4500 zł; Ĺźe wreszcie – jak moĹźna poczytać w internecie – sam prof. Balcerowicz zarabia miesięcznie 50 tys. zł…

Ludzie, ktĂłrzy pracowali po 35 lat, otrzymują teraz po 600 zł emerytury. W marcowej waloryzacji dostali po 10 zł. To w Ĺźaden sposĂłb nie odmieni jakości ich Ĺźycia. Tym bardziej Ĺźe wzrost emerytury zjadły szalejące podwyĹźki cen dotyczące wszystkich niezbędnych do Ĺźycia produktĂłw i usług, a tanią Ĺźywność – jak zapewniają eksperci – zobaczymy nieprędko.

- Mam 600 zł emerytury. Za 200 zł kupuję leki. TakĹźe 200 zł płacę za mieszkanie. Na artykuły chemiczne wydaję 20 zł. 180 zł zostaje mi na jedzenie – mĂłwi pani Maria Z. Jej zakupy to chleb, mleko, masło i najtańsza wędlina. Owoce i warzywa są dla niej za drogie. Zbiera więc te przejrzałe i nadgniłe. – To strasznie upokarzające – przyznaje.

Pani ElĹźbieta A. uwaĹźa się za szczęściarę, bo… przez całe Ĺźycie, miesiąc w miesiąc, odkładała pieniądze. Czasem tylko kilkadziesiąt złotych, ale kaĹźdego miesiąca. Dzięki temu mając z czego dołoĹźyć nie sarka na 800 zł emerytury. Jej siostra – 650 zł emerytury – teĹź nie ma Ĺşle, bo Ĺźyje jej mąż, a z dwĂłch emerytur w jednym mieszkaniu moĹźna jako tako gospodarować. Ale kiedy trzeba kupić buty, czy zapłacić za gaz i prąd, to trzeba juĹź się pogimnastykować. Pani ElĹźbieta nie lubi zakupĂłw, bo w sklepach widzi ludzi, ktĂłrzy wpatrują się w wędlinę, ale jej nie kupują. Kiedyś starszej od siebie pani kupiła 20 dkg szynki, ale obie były tą sytuacją zawstydzone.

Pan Zygmunt S. niechętnie godzi się na rozmowę, bo w tym morzu nędzy swoją emeryturę – 2400 zł – uwaĹźa za bardzo wysoką. Pobiera ją od 1990 r. i przez wszystkie te lata dorabia do niej. Dlaczego? – Ĺťeby swobodnie Ĺźyć i nie liczyć od pierwszego do pierwszego – mĂłwi.

Według GUS, poziom optymizmu wśród emerytów i rencistów jest zdecydowanie niższy niż wśród pozostałych obywateli. Na pytanie, czy sytuacja w kraju zmierza w dobrym czy złym kierunku, tylko 16 proc. emerytów uznaje, że w dobrym. Wśród osób niebędących świadczeniobiorcami budżetu państwa odsetek optymistów był wyższy (23 proc.).

Subiektywne oceny warunkĂłw Ĺźycia respondentĂłw i ich rodzin są rĂłwnieĹź uzaleĹźnione od tego, czy pobierają oni emeryturę, lub rentę, czy teĹź nie. Warunki Ĺźycia swojej rodziny określiło jako dobre 12 proc. ankietowanych pobierających świadczenia, a jako złe – 34 proc. tej grupy.
Jeszcze wyraźniej różnicują się te dwie grupy ze względu na oceny najbliższej przyszłości. O tym, że za rok będzie się im żyło lepiej, przekonany jest niemal co piąty respondent niebędący emerytem (18 proc.) i zaledwie 7 proc. pobierających emerytury i renty. W obu grupach więcej niż co druga osoba nie wiąże z nadchodzącym rokiem nadziei na zmiany, a pogorszenia się sytuacji rodziny obawia się 30 proc. emerytów i 22 proc. pozostałych ankietowanych.

Starsi ludzie Ĺźyją wśrĂłd nas z rezygnacją znosząc swĂłj los. Często są chorzy, prawie zawsze – zmęczeni. Mają Ĺźal do posłów, na ktĂłrych głosowali i na rządzących, Ĺźe tyle obiecywali, ale teraz juĹź o tym nie pamiętają. Renciści, emeryci i inwalidzi napisali do premiera Tuska list, w ktĂłrym nie stawiają Ĺźadnych wygĂłrowanych żądań. Przeciwnie – przedkładają bardzo skromne postulaty. Proponują, by: l od 1 lipca wypłacić II transzę waloryzacji wysokości 20 proc. jako dodatku obliczonego od wzrostu płac l od 1 stycznia 2009 r. znieść podatek od wszystkich emerytur i rent l uwolnić od podatku odsetki od lokat do wysokości 20 tys. zł, gdyĹź są to lokaty ciułaczy na tzw. czarną godzinę.

Co na to rząd? Na list związku emerytów, oczywiście, nie odpowiedział. W zamian za to straszy, że dziewięćset tysięcy osób straci prawo do wcześniejszej emerytury. Nie podejmuje też problemu emerytur pomostowych (za trudne?). Nie odpowiedział na apel ONZ o rekompensatę cen tym grupom, które ucierpią najbardziej na tegorocznych podwyżkach cen, a więc także emerytom. Rząd zachowuje się tak, jakby nie widział rosnących cen leków i usług medycznych, opłat czynszowych, żywności, gazu, paliw, energii elektrycznej, komunikacji miejskiej i wody.

Od lat sytuacja emerytów i rencistów nie zmienia się, wciąż aktualny pozostaje ponury żart: emeryci, wspierajcie rząd czynem, umierajcie przed terminem!

Emeryci w Polsce nie są, oczywiście, grupą jednorodnie uposaĹźoną, ale w Ameryce ich rĂłwieśnicy martwią się o temperaturę wody w basenie, w Niemczech o ceny wycieczek do ciepłych krajĂłw. Natomiast emeryci w Polsce walczą na barykadach – powiedział Krzysztof Skiba, lider zespołu Big Cyc.

Ewa Rosolak
Źródło: Trybuna