Szybko się wyłączyć

Polityków społecznych martwi jednak to, że Polacy szybko uciekają z pracy na rentę lub emeryturę. Polacy i Polki w wieku od 45 lat do emerytalnego charakteryzują się najniższym w Europie poziomem aktywności zawodowej i najniższym wiekiem przechodzenia na emeryturę. A chcieliby przechodzić jeszcze wcześniej: kobiety w wieku 56 lat, a mężczyźni po skończeniu 59 lat. Namowy, by pracowali dłużej, traktują jak próbę odebrania im zdobyczy socjalnych.

Zdaniem ekspertów, może to wynikać z tego, że zdecydowana większość po prostu nie jest zadowolona ze swojej pracy, zwłaszcza z jej wynagrodzenia. Sami 50- i 60-latkowie przyznają, że idą na emeryturę, bo zdrowie już nie to, co kiedyś albo dlatego, że czują presję pracodawcy. Co czwarty jest zmęczony pracą, a tyle samo boi się, że pracę tę może stracić. Tylko co dziesiąty emeryt – najczęściej wykształcony, zajmujący wysokie stanowisko – chce nadal pracować po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Co mogłoby zachęcić starszych pracowników do pozostania na rynku pracy? Odpowiedzi zaskoczyły samych pytających, bowiem trzy czwarte badanych chciałoby oprócz pensji otrzymywać emeryturę w pełnej wysokości. Tyle samo uznało, że zadowoliłaby ich wyższa pensja. 60 proc. pozostałoby w pracy, gdyby mogli wykonywać ją w niepełnym wymiarze, nieco mniej odpowiedziało, że chciałoby pracować w domu. – Elastyczne formy zatrudnienia, jakie proponuje się młodym mamom, mogłyby sprawdzić się także w przypadku emerytów – mówi dr Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.

Urlopy opiekuńcze?

– Być może warto pomyśleć też o urlopach opiekuńczych – na wzór urlopów wychowawczych – bo sporo pracujących kobiet ucieka na emeryturę, żeby móc zająć się swoimi starymi rodzicami – mówi Elżbieta Bojanowska z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Większość osób zbliżająca się do wieku podeszłego chciałaby, żeby na starość zaopiekowali się nimi bliscy: dzieci lub rodzina. Starsi emeryci i ci, którzy mieszkają na wsiach, chcieliby zamieszkać z rodziną, która by się nimi zajęła. Osoby stające u progu starości, mieszkające w mieście i te bardziej wykształcone, stawiają na samodzielność: wolałyby mieszkać we własnym mieszkaniu, a tylko w razie konieczności korzystać z pomocy innych, w tym z płatnej opieki. Zarówno mieszkańcy wsi, jak i miast zgodnie uważają, że domy opieki są bolesną ostatecznością dla tych, którzy nie mają rodzin albo którymi krewni zająć się nie mogą.

Polacy wyobrażają sobie starość pod opieką bliskich, ale z demograficznego punktu widzenia będzie to w przyszłości coraz trudniejsze. Rodziny są mniej liczne, rozproszone po świecie. Dlatego do polityków społecznych należy opracowanie takich udogodnień, które pomagałyby bliskim w sprawowaniu opieki nad starzejącymi się członkami rodziny. Zdaniem mieszkańców miast, w opiece nad starymi rodzicami pomogłyby im płatne opiekunki, wynajmowane na czas pracy albo wyjazdów na urlop. Przydałoby się też więcej domów dziennej pomocy. Mieszkańcy wsi opiekujący się swoimi seniorami woleliby dostawać od państwa pomoc finansową.

Czterdziestolatku, pomyśl o emeryturze

– O starości trzeba myśleć już w wieku 40 lat – uważa Ewa Kozdroń z Europejskiego Stowarzyszenia Promocji Aktywności Ruchowej 50+, które promuje zdrowy styl życia wśród osób dojrzałych. – Według badań Państwowego Zakładu Higieny, załamanie zdrowia następuje już w wieku 46–54 lat. To pierwszy sygnał ostrzegawczy. Podobnego zdania jest Ewa Stanisławska z Instytutu Reumatologii w Warszawie. Jej zdaniem, wielu chorób dających o sobie znać w starszym wieku – jak zwyrodnienia stawów, bóle pleców – można by uniknąć, gdyby pacjenci wcześniej pilnowali badań profilaktycznych, więcej się ruszali, zrzucili zbędne kilogramy i prowadzili zdrowy tryb życia. – Dbajmy o siebie, bo jest to nie tylko w naszym interesie, ale też naszych dzieci i wnuków, które chcą nas widzieć w dobrym zdrowiu jak najdłużej – podkreśla Stanisławska.

Joanna Jureczko-Wilk
Źródło: Gość Niedzielny

Strony: 1 2