Emerytura – jedyne marzenie PolakĂłw?
Emerytura, Praca KomentarzeSiedzÄ w zapyziaĹych miasteczkach i pracujÄ za osiemset zĹotych miesiÄcznie. Nie majÄ marzeĹ lub majÄ takie, ktĂłre z zaĹoĹźenia nie mogÄ siÄ speĹniÄ. Nic im siÄ nie udaje, niczego nie prĂłbujÄ , a ich jedynym pragnieniem jest doczekaÄ do emerytury. Emerytura to dla nich kraina wiecznej szczÄĹliwoĹci, gdzie nie trzeba pracowaÄ i upokarzaÄ siÄ przed szefem.
Nowa religia?
MoĹźe to zabrzmieÄ paradoksalnie, ale w hierarchii wartoĹci Polaka zatrudnionego na etacie w paĹstwowej lub prywatnej firmie najwaĹźniejsze miejsce zajmuje praca. OczywiĹcie Polak nienawidzi swojej pracy i chodzi do niej z niechÄciÄ . DenerwujÄ go ludzie, ktĂłrych tam spotyka, denerwuje go szef, a najbardziej denerwuje go pensja, ktĂłrÄ otrzymuje na koniec miesiÄ ca. JeĹli jednak zapytaÄ go: „SĹuchaj, co wedĹug ciebie jest najwaĹźniejsze w Ĺźyciu?”, odpowie bez wahania: „najwaĹźniejsze to mieÄ pracÄ”. Praca i jej kult to najwaĹźniejsza religia w Polsce, taki wniosek nasuwa siÄ po pobieĹźnych oglÄdzinach . Warto zaznaczyÄ, Ĺźe praca jest przez rodakĂłw rozumiana w sposĂłb specyficzny, jeĹli bowiem zaczniemy drÄ ĹźyÄ temat i zapytamy naszego rozmĂłwcÄ, dlaczego nie rzuci pracy, ktĂłra nie daje mu satysfakcji, dlaczego nie zaryzykuje i nie wyjedzie gdzieĹ, Ĺźeby zarobiÄ wiÄcej lub nie wymyĹli czegoĹ, co przyniesie mu wiÄksze dochody – a niechby nawet to byĹo nielegalne, byle dawaĹo mu szmal i odrobinÄ satysfakcji – wtedy rodak popatrzy na nas tak, jak zwykle ludzie patrzÄ na idiotĂłw, i powie: „czyĹ ty zgĹupiaĹ!? A kto mi potem zapewni emeryturÄ?”. To nie praca bowiem, ale emerytura jest najwaĹźniejszym boĹźkiem dla PolakĂłw. Emerytura, ktĂłra zapewnia spokojnÄ staroĹÄ i moĹźliwoĹÄ nicnierobienia. KĹopot w tym, Ĺźe Polak ma coraz mniejsze szanse na godziwÄ albo jakÄ kolwiek emeryturÄ, wiÄkszoĹÄ ludzi jednak woli o tym nie myĹleÄ. Lepiej oszukiwaÄ siÄ, codziennie wydeptujÄ c ĹcieĹźkÄ do swojej fabryki. JuĹź dziĹ wiadomo, Ĺźe emerytur nie bÄdzie albo bÄdÄ tak niskie, Ĺźe nie pozwolÄ na Ĺźycie na przyzwoitym poziomie. Ludzie, ktĂłrzy majÄ dziĹ po 30 i 40 lat, bÄdÄ musieli najprawdopodobniej pracowaÄ do Ĺmierci. Obecna klasa polityczna nie ma zamiaru reformowaÄ systemu emerytalnego na serio, bo on ich po prostu nie dotyczy. Dla czĹowieka, ktĂłry robi karierÄ politycznÄ , takie sprawy jak ZUS czy emerytura to jakaĹ brudna abstrakcja, coĹ dla nÄdzarzy, z ktĂłrymi on – czĹonek elit politycznych, zabierajÄ cych siÄ do naprawy paĹstwa, Ĺwiata lub choÄby tylko wĹasnego budĹźetu – nie ma i nie chce mieÄ nic wspĂłlnego. Kryzys, ktĂłry nastÄ pi, nie dotknie go osobiĹcie, a kiedy pojawiÄ siÄ jego pierwsze symptomy, juĹź nie on, ale kto inny bÄdzie robiĹ politykÄ w Polsce i to na niego spadnie odpowiedzialnoĹÄ za caĹe zĹo. To proste rozumowanie umyka jednak dziesiÄ tkom tysiÄcy ludzi, ktĂłrzy odbÄbniajÄ swoje osiem godzin dziennie i wracajÄ do domu, Ĺźeby pooglÄ daÄ seriale. Oni wierzÄ , a wiara ta jest coraz bardziej niezrozumiaĹa.
