Powinniśmy zweryfikować rencistów
Renta, ZUS
ZUS powinien przeprowadzić badania kontrolne rencistów, ale potrzebne jest do tego uchwalenie odpowiedniej ustawy. Oszczędności z tego tytułu mogłyby wynieść około 200 mln zł rocznie. Rozmowa z Aleksandrą Wiktorow, prezesem ZUS
■ ZUS co roku dostaje z budżetu wielomiliardowe dotacje i zadłuża się też w bankach. Dlaczego nie szukacie oszczędności np. sprawdzając uprawnienia rencistów do świadczeń?
– Na renty z tytułu niezdolności do pracy z roku na rok wydajemy coraz mniej. W 2001 roku było to 22,1 mld zł, a w ubiegłym roku 19,1 mld zł. Nie można więc mówić, że sprawdzając uprawnienia rencistów, można znaleźć wielomiliardowe osz-czędności. Zresztą od 1998 roku, tj. od daty wejścia w życie reformy w systemie orzekania o niezdolności do pracy, ZUS bardzo szczegółowo bada, czy dana osoba ma prawo do renty.
■ Czy w związku z tym zmalała liczba rencistów?
– Tak, ogromnie. W 1999 roku renty z tytułu niezdolności do pracy otrzymywało 2,7 mln osób. Przeznaczaliśmy na nie 19,6 mld zł, czyli 28,2 proc. wszystkich wydatków na emerytury i renty (w tym rodzinne), co stanowiło 3,2 proc. PKB. W grudniu 2005 roku renty otrzymywało 1,9 mln osób, na co wydaliśmy – jak wspomniałam – 19,1 mld zł. Kwota ta stanowi 19,6 proc. wszystkich wydatków na emerytury i renty, czyli niecałe 2 proc. PKB. Jeszcze bardziej liczba rencistów spadła w styczniu tego roku, kiedy ZUS przyznał emerytury rencistom, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Otrzymało je prawie 310 tys. osób, więc liczba rencistów spadła do 1,58 mln. Wydatki na świadczenia tych osób nie powinny przekroczyć 18 mld zł, czyli około 1,8 proc. PKB.
■ Jednak wciąż wielu rencistów ma przyznane świadczenia na stałe na podstawie bardzo liberalnych przepisów. Czy ZUS nie powinien poddać ich weryfikacji?
– Jestem zwolennikiem przeprowadzenia tzw. badań kontrolnych obejmujących wybranych rencistów, którzy mają przyznane świadczenia na stałe. Pamiętajmy, że ZUS na bieżąco kontroluje stan zdrowia i uprawnienia do świadczenia rencistów, którzy mają przyznane świadczenia na czas określony. Kiedy starają się o przedłużenie prawa do renty, muszą mieć ku temu podstawę. To powoduje, że są oni na bieżąco weryfikowani i to według ostrych kryteriów obowiązujących od 1998 roku. Natomiast stali renciści takiej weryfikacji w praktyce nie podlegają. Prezes ZUS może sprawdzić uprawnienie do pobierania przez nich rent, jednak tylko na podstawie informacji, że dana osoba jest zdolna do pracy.
■ Osoby zdrowsze otrzymują więc renty przyznane im w latach 90., a bardziej chore nie mogą ich uzyskać?
– Może się tak zdarzyć. Uważam więc, że takie badania trzeba przeprowadzić. I to nie dlatego, że można znaleźć z tego tytułu wielkie oszczędności, ale właśnie z poczucia sprawiedliwości. Wiele osób, które starają się o rentę i jej nie dostają oraz tych, które płacą podatki i składki widząc zdrowe osoby, otrzymujące renty, ma poczucie niesprawiedliwości. Przeprowadzenie badań oraz malejąca liczba rencistów zakończyłoby reformę systemu orzecznictwa i spory wokół systemu rentowego.
■ Jak ZUS mógłby to zrobić?
– Posłowie musieliby uchwalić odpowiednią ustawę. Na podstawie obowiązujących przepisów ZUS nie może przeprowadzić szerokiej akcji sprawdzenia uprawnień do renty.
■ Ile osób mogłyby objąć takie badania?
– Zakładając, że nie sprawdzalibyśmy prawa do renty osób bardzo długo je otrzymujących (na przykład ponad 10 lat) i tych, którym niewiele zostało do osiągnięcia wieku emerytalnego (na przykład mniej niż 10 lat) myślę, że badania mogłyby objąć około 120 tys. osób. Jeśli co piąta z nich straciłaby prawo do świadczenia, to ZUS wypłacałby około 25 tys. rent mniej. Rocznie oszczędności z tego tytułu mogłyby więc sięgnąć – zakładając, że osoby takie otrzymują około 700 zł miesięcznie – około 200 mln zł. Trzeba jednak pamiętać, że część z nich zaczęłaby korzystać z pomocy społecznej i systemu świadczeń rodzinnych. Oszczędności nie byłyby więc imponujące, ale zaletą takiego działania byłoby uporządkowanie systemu.
dr Aleksandra Wiktorow W latach 1973-1990 pracowała w Instytucie Pracy i Spraw Socjalnych, od 1991 do 1993 roku była wiceministrem pracy i polityki socjalnej; od 1994 roku pracowała w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową. Od maja 2001 roku jest prezesem ZUS.
Bartosz Marczuk
Źródło: Gazeta Prawna

Leszek
9 maj 2006 - 14:24
Co z tego że nie ma specjalnej ustawy umożliwiającej weryfikację, bo tak mówi Prezes ZUS skoro podległy jej Departament orzecznictwa lekarskiego wysyła osoby posiadające stałe renty na badania kontrolne i komisje lekarskie uprawiając bezprawie - i to ma być państwo prawa?