80-letnia Wanda Sawkiewicz była w grupie 32 więźniów, którzy pod blokiem śmierci spotkali się Benedyktem XVI.

Miała szesnaście lat, gdy trafiła do Auschwitz. Za co? Za podrzucanie więźniom obozu chleba, witamin, lekarstw, glukozy i listĂłw od rodzin. Znalazła się w bloku 11. Do dziś pamięta, jak urządzony był pokĂłj, w ktĂłrym była przesłuchiwana, gdzie stało biurko, gdzie krzesło. Dwa razy po kilka dni spedziła w Birkenau. – Pamiętam ten straszny krajobraz – wspomina.

Z obozu wyciągnęli ją krewni chłopaka, ktĂłry przez trzy miesiące ukrywał się w jej rodzinnym domu. – Na BoĹźe Narodzenie mama dostała od nich kartkę. Odpisała, Ĺźe święta nie będą dobre, bo znalazłam się w obozie. Odpowiedzieli, Ĺźeby się nie martwiła, bo ktoś przyjedzie. Rzeczywiście, po świętach zjawiła się siostra tego chłopaka. Poprzez jej znajomą – połoĹźną, ktĂłra przyjmowała porody Ĺźon SS-manĂłw – udało się dotrzeć do WoĹşnicy, mojego nadzorcy. Miał polskie nazwisko, ale był chyba Czechem. Podobno mĂłwił po polsku, ale nigdy się z tym nie zdradził – opowiada.

- Niemcy teĹź byli róşni. Nie wszyscy byli oprawcami. Byli SS-mani, ktĂłrzy odwracali się i udawali, Ĺźe nas nie widzą, gdy prĂłbowaliśmy dostać się do komanda, Ĺźeby podłoĹźyć chleb albo listy – mĂłwi.

Z koszmaru obozowego pamięta detale: kolor pasiakĂłw, wygląd bloku, do ktĂłrego trafiła. Pamięta teĹź szczegółowo daty i współwięźniĂłw. Nie chce pamiętać strachu. – Nie moĹźna dręczyć się całe Ĺźycie. Wyrzuciłam to z siebie. Trzeba Ĺźyć dalej. Po wojnie wyszłam za mąż. Mam syna, cĂłrkę, wnuki. Mam dla kogo Ĺźyć – mĂłwi.

Była więźniarka KL Auschwitz nie chciała, by Benedykt XVI przepraszał za obĂłz koncentracyjny. – Wiele juĹź było tych przeprosin. JuĹź jego wizyta w tym miejscu ma symboliczne znaczenie. Benedykt XVI wywodzi się z narodu, ktĂłry stworzył obozy koncentracyjne, ale on sam nie przyczynił się do tego. Trzeba pĂłjść dalej, a nie ciągle przepraszać. Niech młodzi pamiętają o zbrodni, ale niech nie winią juĹź NiemcĂłw. To dlatego zdecydowałam się przywitać papieĹźa po niemiecku. Chciałam powiedzieć mu, Ĺźe jestem szczęśliwa, a dopiero potem przejść na polski.

Źródło: Gazeta Wyborcza