Miasto nie przyzna mieszkania 80-letniej Helenie Węgrzyn, która od sześciu lat tuła się po akademikach. Urzędnicy uznali, że staruszka jest w stanie sama sobie poradzić. Na kolejną szansę musi czekać co najmniej rok.z3517145g.jpg

O dramacie 80-letniej Heleny Węgrzyn “Gazeta” pisała już kilkakrotnie. Sześć lat temu staruszka wraz z córką i wnuczką zostały eksmitowane ze spółdzielczego mieszkania z powodu zadłużenia. Od tamtej pory nie mają adresu. Tułają się po akademikach. Zmieniają się budynki, pokoje. Zmieniają się też stawki. W tej chwili za pokój w akademiku UJ przy ul. Bydgoskiej płacą około 20-0 zł za dobę. Na życie zostaje im najwyżej 100-150 zł.

Za wysoki próg

Ale nikomu się nie skarżą. Na chleb zarabiają, handlując na targach używaną odzieżą. Niezmienne pozostaje tylko stanowisko magistratu, w którym pani Helena kilkakrotnie składała wnioski o przydział gminnego lokalu. Pierwszy w 2000 roku. Wydział mieszkalnictwa jednak go odrzucił, bo w dokumentach znalazła się adnotacja o tym, że spółdzielnia zobowiązała się do zapewnienia rodzinie lokalu zastępczego. Urzędnicy nie dociekali, że pomoc była tylko na papierze. Kolejny wniosek został przyjęty, ale i tym razem pani Helena nie mogła liczyć na mieszkanie. Powód? Jej wniosek zdobył za mało punktów. Podobnie stało się i w tym roku. Po pierwszej weryfikacji dokumenty staruszki zostały ocenione na 38 punktów. A próg, który dawał szansę na to, aby w ogóle znaleźć się na liście, ustalono na 80 pkt.

Bez dostatecznych powodów

Sprawą staruszki obiecała się jednak zająć wiceprezydent Stanisława Urbaniak. - Myślę, że ze względu na wiek tej pani powinniśmy potraktować jej sytuację jako wyjątkową - zapewniała, dodając, że od tego właśnie jest procedura odwoławcza. Niestety, jak się dowiedzieliśmy od asystenta pani Urbaniak, sprawa pani Heleny została rozpatrzona negatywnie. W czasie spotkania, w którym obok pani wiceprezydent uczestniczyli przedstawiciele wydziału mieszkalnictwa i Rady Dzielnicy IV, uznano, że nie ma dostatecznych powodów, aby w przypadku 80-latki wyjść poza ustalone procedury.

Za rok dodatkowe 50 punktów

- Pani Węgrzyn nie przedstawiła żadnych dokumentów, które mogłyby wpłynąć na zmianę punktacji - mówi Edward Siatka, kierownik referatu pomocy mieszkaniowej UM Krakowa. Na niekorzyść 80-latki przemówił również fakt, że od sześciu lat mieszka w akademikach. - Komisja uznała, że skoro pani Węgrzyn jest w stanie płacić dzienną stawkę w wysokości 20 zł za taki pokój, to jest również w stanie wynająć sobie mieszkanie na wolnym rynku - usłyszeliśmy w biurze wiceprezydent Urbaniak. Urzędnicy tłumaczą jednak, że droga staruszki do gminnego lokum nie jest zamknięta. - Za rok szanse pani Heleny Węgrzyn znacznie wzrosną - mówi Edward Siatka. - Bo wówczas do punktów, które już otrzymał jej wniosek, doliczymy dodatkowe 50. Dostaje je każdy, kto czeka w Krakowie na gminny lokal ponad pięć lat.

Źródło: Gazeta Wyborcza