Rozwód po 60-tce? Świetny pomysł
Emerytura, InneWedług francuskiego Narodowego Instytutu Studiów Demograficznych INED od 1985 roku liczba rozwodów wśród małżonków po 60. roku życia podwoiła się.
Coraz więcej osób na emeryturze rozpoczyna naprawdę nowe życie. I nie oznacza to tylko większej ilości czasu na ulubione hobby. Coraz liczniejsi seniorzy rozstają się i zawierają nowe związki. Bo zakochanie przestało być postrzegane jako domena wyłącznie ludzi młodych.
Według francuskiego Narodowego Instytutu Studiów Demograficznych INED od 1985 roku liczba rozwodów wśród małżonków po 60. roku życia podwoiła się. Ginekolog Sylvain Mimoun przyjmujący w swoim paryskim gabinecie wiele starszych pań twierdzi, że jeszcze piętnaście lat temu rozstanie się pary sześćdziesięciolatków było ewenementem. Zjawisko to było „najpierw bardzo rzadkie, a potem, z roku na rok, »zdarzało się«”. „I nie zdziwiłbym się, gdyby ta tendencja nasilała się” – dodaje.
Seksuolog z Lyonu Gérard Ribes tłumaczy ten fenomen wzrostem znaczenia jednostki w społeczeństwie. „Pokolenie Maja ‘68 teraz wraca myślami do czasów swojej młodości. Szuka nowych dróg rozwoju osobistego. Pary dochodzą do wniosku, że mają już za sobą rolę rodzica, a ich status dziadka czy babci nie jest zagrożony. Kontrakt został wypełniony” – wyjaśnia.
Początkowo to ponowne odkrycie wolności przejawiało się u świeżo upieczonych emerytów w pędzie do uprawiania sportów i podróżowania. Seniorzy są w znacznej części niezależni finansowo, mają mnóstwo wolnego czasu i chcieliby nadal w pełni korzystać z życia. Dzisiaj czas emerytury to już nie to samo co piętnaście czy dwadzieścia lat temu. „Wtedy był to okres wycofania się z życia, dziś pozwala rozwinąć skrzydła” – uważa Ribes. Ewoluowało samo społeczeństwo. Małżeństwo, związek społeczny w pełnym tego słowa znaczeniu, nie stanowi już tak solidnej więzi jak kiedyś. Media coraz więcej czasu poświęcają ludziom żyjącym samotnie. Obok tych socjologicznych uwarunkowań można przytoczyć również wyjaśnienie ekonomiczne: kobiety, które niegdyś bały się prosić o rozwód z obawy przed utratą swojego statusu społecznego i źródła utrzymania, dziś są w lepszej sytuacji i krócej się wahają, by opuścić męża.
„Życie upomina się o osoby starsze” – podsumowuje paryski psychiatra i terapeuta małżeński Philippe Breton. A przy tym zauważa, że mimo zwiększonej liczby rozwodów średnia długość trwania związku małżeńskiego jest i tak większa niż dawniej. „W średniowieczu para żyła razem średnio przez 16 lat, a w XIX wieku – 25 lat. Przy obecnej średniej długości życia dwoje ludzi może spędzić ze sobą nawet 60 lat, tylko czy ktoś jest w stanie to wytrzymać?”. Na to pytanie doktor Brenot odpowiada stanowczo „nie”, ponieważ „w związku dwojga ludzi działa mnóstwo sił odśrodkowych, więzi uczuciowe ewoluują, a życie składa się z coraz to nowych znajomości”.
Przyczyną separacji bardzo często jest nuda. „Z czasem coraz trudniej razem znosić codzienność – uważa doktor Mimoun. – Gdy mężczyzna odchodzi na emeryturę, zaczyna cały swój czas spędzać w domu, na terenie należącym wcześniej do kobiety”. Każdy z małżonków ma własne nawyki, w inny sposób organizuje swój świat. Doktor Brenot twierdzi, że przyczyną wielu separacji jest „przemoc”. Nie chodzi tu tylko o agresję fizyczną, lecz także o „przemoc słowną będącą w związku czymś powszechnym”. Albo o „przemoc milczenia”, jaką jeden z partnerów stosuje wobec drugiego jako karę. Alkoholizm i niewierność, zwykle ze strony mężczyzny, też bywają przyczynami rozwodu, a także seks, a raczej jego brak. „50 procent par sześćdziesięciolatków nie utrzymuje ze sobą kontaktów seksualnych” – twierdzi Brenot.
W sześciu przypadkach na 10 to kobieta występuje z rozwodową inicjatywą – taka proporcja jest charakterystyczna dla wszystkich przedziałów wiekowych. Jeżeli to nie od kobiety wychodzi inicjatywa i tak będzie ona mniej zaskoczona nową sytuacją niż jej partner. Na mężczyznę spada to „jak grom z jasnego nieba” – odkreśla Brenot. Do większej liczby rozwodów dochodzi w miastach. „W mieście możemy być bardziej niezależni, jesteśmy mniej narażeni na wrogość innych i mniej obawiamy się tego, co powiedzą sąsiedzi” – opowiada doktor Mimoun. I przy okazji zauważa, że tendencja do rozpadu związków ludzi starszych dotyczy w tym samym stopniu heteroseksualistów, jak i ludzi o tendencjach homoseksualnych. „Homoseksualiści borykają się z takimi samymi problemami jak inni: codzienność, charakter partnera, walka o dominację w związku” – tłumaczy.
Czy łatwiej rozstawać się po 60-tce niż w wieku lat 30? Wszystko zależy od konstrukcji psychicznej, uważa Brenot. „Specyfika świata ludzi dorosłych składa się ze spotkań i rozstań: zmiana pracy, separacje, przeprowadzki. Kiedy zrozumiemy, że życie składa się z tych elementów, łatwiej nam zaakceptować rozwód” – tłumaczy.
Nie wszyscy po rozpadzie starego związku tworzą nowy. Jeśli oboje byli małżonkowie mieszkają samotnie, często wracają do siebie po latach rozłąki – dzieje się tak czasami za sprawą wnucząt. Inni odnajdują nową miłość. Obecnie, jak mówi Brenot „społeczeństwo akceptuje zakochanie się na każdym etapie życia. W latach 70. mieliśmy prawo do miłosnego odurzenia w wieku 20 lat, w późniejszym wieku taki stan był już uważany za nieprzyzwoity, ze zwykłej zazdrości”. Najostrożniej do nowych partnerów rodziców odnoszą się dzieci. „Nie potrafią zaakceptować, że ich rodzice też mają prawo do seksualności” – mówi Ribes.
Źródło: Le Monde
