Kręcą loki przed obiadem

Okazją do rozmów pensjonariuszy są też codzienne obiady. Jadalnia przypomina ekskluzywną restaurację. Tu nikt nie przychodzi w piżamie, czy byle jakich rzeczach - mówi Burska-Przybora. Kobiety sztafirują się, od rana kręcą loki i malują, żeby wytwornie wyglądać - wtóruje Przeniosło-Werowski. Wokół części ze stolikami znajdują się dwie sceny. Na każdej z nich jest fortepian, obrazy, fotele bujane i pamiątki po aktorach.

Takich miejsc, jak Dom Aktora w Skolimowie, nie ma ani w Europie, ani na świecie – przekonuje pan Bolesław. Za granicą są domy, w których mieszkają ludzie sceny, ale nie tylko. Np. w Niemczech, czy Francji są placówki, w których wspólnie z aktorami mieszkają bogaci biznesmeni i kupcy, bo chodzi o to, aby za ich pieniądze te domy utrzymać - mówi Przeniosło-Werowski. Gdyby w naszym domu mieszkał kupiec, czy nawet bardzo bogaty rolnik, nie mielibyśmy wspólnego języka. Dlatego to miejsce jest wyjątkowe - mówi aktor.

Oczywiście i w Skolimowie, jak w każdym domu zdarzają się drobne spory i – jak mówi pan Bolesław - „układziki”. Ciągle mamy sobie coś do powiedzenia, mamy też swoje przyjaźnie i antypatie. Nie da się uniknąć konfliktów, ale szybko je łagodzimy - zaznacza aktor. Wiele sprzeczek ma podłoże zawodowe. Każdy z nas zajmował kiedyś jakąś pozycję na scenie. Jedni byli więksi, inni mniejsi. Jeżeli np. są trzy tancerki, to każda uważa, że jest najlepsza. Podobnie jest z aktorami. Nie raz słyszy się takie słowa: „Boże, cóż on grał na scenie? Zwykłą halabardę trzymał u Heroda”. A to nie zawsze jest tak, bo czasem ten co grał Hamleta, grywał także inne mniejsze role. Zauważyłem pewną prawidłowość – pamięć zawodzi i ludzie przypisują sobie rzeczy, których nie było w ich biografiach - zamyśla się pan Bolesław. Maria Burska-Przybora mówi, że przyjęła prostą zasadę w kontaktach z innymi mieszkańcami Skolimowa. Niektórych kocham, innych lubię, a pozostałych toleruję. Czy to nie jest ładne? - pyta retorycznie śpiewaczka.

Zwykły dzień bez regulaminów

W Domu Aktora Weterana nie ma żadnych regulaminów, jak w domach wczasowych czy senatoriach. Jesteśmy wolnymi artystycznymi ptakami. Każdy wstaje kiedy chce, bo nie ma śniadania „na godzinę”. Salowa przynosi jedzenie do pokoju. Każdy może sobie wybrać rodzaj pieczywa i rodzaj wędliny czy sera. Nie mamy też żadnych, wspólnych obowiązków, modlitw, spacerów, czy wieczorków zapoznawczych. Brak regulaminu powoduje, że czujemy się dobrze – tłumaczy aktor.

Najczęściej dzień pensjonariuszy wygląda podobnie. Jeździmy na premiery teatralne i kinowe, wybieramy się na zakupy do Warszawy, albo Konstancina. Spacerujemy, czytamy książki, odwiedzają nas goście - mówi pan Bolesław. Jest też wiele osób, które nie umieją sobie wypełnić czasu – ocenia Maria Garbowska. Ja lubię robótki ręczne, spacery i kontakt z rodziną. Dużo czytam i oglądam. Najbardziej interesują mnie seriale i publicystyka - mówi Garbowska. Była żona Jeremiego Przybory, choć ma kłopoty z oczami, też nie przepuści ulubionych programów telewizyjnych. Nie mogę żyć bez „Mody na sukces” - śmieje się Maria Burska-Przybora. Codziennie też się modlę. Robię to tak głośno, że słyszą mnie na korytarzu. Niestety ubolewam, że czuję się coraz gorzej i nie mogę pisać listów. Kiedyś uwielbiałam to robić - dodaje.

„Wygraliśmy się już…”

Większość mieszkańców Skolimowa nie jest już aktywna zawodowo. Tu są ludzie, którzy mieli czas wyżyć się w teatrach. Niechętnie bierzemy udział we wspólnych występach, bo wygraliśmy się już - mówi Przeniosło Werowski. Zdarzają się jednak tacy, którzy jeszcze grają. Najbardziej zapracowaną aktorką-pensjonariuszką jest Irena Kwiatkowska. Jak podkreślają inni mieszkańcy, Kwiatkowska nie mieszka na stałe w Skolimowie. Bywają okresy, trwające nawet kilka miesięcy, które spędza z rodziną - mówi pan Bolesław. Całe dnie jest z nami, ale dużo czasu spędza na zewnątrz. Gra, bo nie chce jeszcze mieć poczucia, że na stałe tu mieszka - opowiada. Cały czas jest w doskonałej kondycji, choć żyje własnym światem i nie jest otwarta na ludzi - mówi.

Maria Garbowska, choć cierpi na chorobę Parkinsona, też jeszcze występuje. Do niedawna była babcią Marceliną w serialu „Plebania” i cały czas gra w Tatrze Polskiego Radia w słuchowisku „Jeziorany”. Do radia przychodzę średnio raz na dwa miesiące - mówi aktorka. Pytana o to, czy jeszcze przyjęłaby jakąś rolę filmową lub teatralną mówi niepewnie: Nie wiem, bo ciągle mnie coś boli, a poza tym już głos mi się łamie i chrypa jest coraz gorsza - mówi.

W Domu Aktora przebywają głównie aktorzy w wieku 80-90 lat. Najmłodszą aktorką jest 65-letnia Bożena Mrowińska. Do niedawna jedną z młodszych była też Danuta Rinn, która zmarła w wieku 70 lat. Tu pensjonariusze dożywają ponad 100 lat - mówi pan Bolesław.

Agnieszka Niesłuchowska
Źródło: wp.pl

Strony: 1 2