Dzieje amerykańskiej Pokojowej Brygady Babć
InneWielki rajd
Niech każda z miejsca prędko tyłek rusza
I lepszą opiekę zdrowotną wymusza
Walczmy o pokój, sprzeciwmy się wojnie
Naróbmy im smrodu, niech nie śpią spokojnieZapomnijcie o swych robótkach na drutach
Pójdźcie raczej z nami w swych marszowych butach
By krzyczeć: Condoleezzo! Cheney! Rumsfeldzie!
Nie tkwijcie wciąż w tym politycznym błędzie!
Założycielka Grandmothers Against the War, 76-letnia Joan Wile, babcia pięciorga wnucząt, doskonale zdaje sobie sprawę z medialnej siły swojego ruchu. W nowojorskiej kafejce, kilka miesięcy po zakończeniu procesu, z lubością wspomina akcję z Times Square i zamieszanie, jakie udało się wywołać babciom w sądzie. Całe zawodowe życie poświęciła pisaniu tekstów i układaniu muzyki do programów w radiu i telewizji. Śpiewała też jako muzyk sesyjny na Broadwayu. – Jestem artystką – mówi. – Wiem, co ludziom może się spodobać. Grupa babć chcących zaciągnąć się do armii, czyż to nie brzmi jak świetny początek scenariusza filmowego? A samo słowo „babcia”, czyż ono nie brzmi magicznie? Jest w nim jakieś ciepło, które chwyta za serca i sprawia, że ludzie chcą cię słuchać.
Organizacja, którą stworzyła, nie jest dla niej jednak grą. – Sześć miesięcy po wybuchu tej bezsensownej wojny poczułam, że muszę zrobić wszystko, żeby się jej sprzeciwić. To było wielkie poczucie odpowiedzialności za kraj i przede wszystkim strach przed losem, jaki czeka młodych ludzi wysyłanych do Iraku. Wtedy właśnie napisałam hymn Pokojowej Brygady Babć – opowiada.
Zaczęło się od cotygodniowego czuwania przy Rockefeller Center. Robi to do tej pory, zawsze w środy, między 16.30 a 17.30, od przeszło trzech lat. – Deszcz nie deszcz, upał, burza czy śnieżyca, jesteśmy tam zawsze. Na początku stałyśmy we dwie z moją przyjaciółką, ale potem, stopniowo, przychodziło coraz więcej babć, aby przez godzinę w milczeniu potrzymać transparenty i zapalić znicze za młodych Amerykanów poległych w Iraku. Szybko grupa urosła do rozmiarów, które pozwoliły z sukcesem przeprowadzić akcję pod punktem rekrutacyjnym.
Akcja na Times Square rzeczywiście dała im rozgłos, którego za nic w świecie nie chciały roztrwonić. Na środowe czuwania zaczęły przychodzić rozpoznawane powszechnie gwiazdy polityki i showbiznesu. Znalazła się tam m.in. Cindy Sheehan, matka zabitego w Iraku żołnierza, która zasłynęła akcją protestacyjną pod teksańskim ranczem Busha. Wile rozpoczęła stałą współpracę z portalem internetowym kontrowersyjnego dokumentalisty Michaela Moore’a. Wkrótce Babcie Przeciwko Wojnie wyjechały do Niemiec, aby tam spotkać się z organizacjami pokojowymi i śpiewać pod amerykańskimi bazami wojskowymi. Urządziły też wielki rajd autobusem z Nowego Jorku do Waszyngtonu, podczas którego zatrzymywały się w kolejnych miastach, nawołując do jak najszybszego zakończenia wojny. Pod mijanymi po drodze bazami wojskowymi po prostu czuwały. 10 września 2006 r., dzień przed piątą rocznicą ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone, podczas wizyty prezydenta George’a Busha w nowojorskiej Strefie Zero, stanęły przy płocie z olbrzymimi czarnymi balonami z napisami “Niech wojska wrócą do domu” oraz “Nie będziemy milczały”. – Musiałby zamknąć oczy, żeby ich po drodze nie zobaczyć. Łobuz! – uśmiecha się Joan.
Dziewięć dni później babcie znów uderzyły, tym razem pod siedzibą ONZ, w której Bush miał wygłosić przemówienie. Cudem omijały je policyjne pałki, nie powstrzymując ich przed wznoszeniem okrzyków typu “Bush to przestępca wojenny!” lub “Aresztować Busha!”, tudzież “Wykurzyć terrorystów z Białego Domu”. 1 grudnia pomogły koleżankom z Pensylwanii, które ich śladem próbowały zaciągnąć się do armii, po czym zostały oskarżone o “nielegalne przechodzenie przez zastrzeżony teren”. Pokojowa Brygada Babć zorganizowała w ich obronie kilkusetosobową pikietę pod filadelfijskim sądem.
Wreszcie, w miniony czwartek, Brygada poprowadziła “marsz na Waszyngton”. Babcie w stolicy chciały spotkać się z wszystkimi senatorami w ich biurach. Na specjalnej konferencji zorganizowanej przez członka Izby Reprezentantów, demokratę z Ohio Dennisa Kucinicha, Pokojowa Brygada Babć poparła jego projekt wycofania wojsk amerykańskich z Iraku. Do stolicy zjechało się w tym celu około dwieście babć z całego kraju.
Wyskoczcie na chwilę ze swych ciepłych kapci,
Trzeba nam dziś każdej wojującej babci.
Pokażmy im prawdziwą, wielką siwą siłę,
Niechaj drżą ze strachu te potwory zgniłe,Babcie Kochane, do boju staniemy,
Póki jeszcze w ogóle w pionie stać możemy!
Pasożyta w stolicy zaraz pokonamy,
A przecież dopiero walkę zaczynamy!
P.S. Joan Wile z uznaniem przyjęła informację o istnieniu w Polsce sporej grupy bardzo zaangażowanych społecznie babć. Z wyraźną zazdrością słuchała o wielkim poparciu, jakim cieszą się w rządzie, a także o zapleczu medialnym, z jakiego korzystają. W każdym razie kazała przekazać serdeczne życzenia z okazji polskiego Dnia Babci.
Marek Osiecimski
Źródło: Tygodnik Powszechny
