ĹmigĹowiec domowej roboty
Inne Komentarze: 3
Andrzej Matula, emeryt z DÄ
browy GĂłrniczej, buduje ĹmigĹowiec wĹasnej konstrukcji. Ma nadziejÄ, Ĺźe wehikuĹ, nad ktĂłrym pracuje od kilkunastu lat, niebawem wzbije siÄ w powietrze. ĹmigĹowiec powstajÄ
cy w hali w Strzemieszycach jest juĹź prawie gotowy. Ma silnik od volkswagena, sporo czÄĹci od maĹego fiata. Wiele elementĂłw pan Andrzej zrobiĹ jednak sam.
Instrukcji szukam w ksiÄ Ĺźkach
- Instrukcji szukam w ksiÄ Ĺźkach, pytam znajomych pilotĂłw. Potem uruchamiam tokarkÄ, o wykonanie wiÄkszych elementĂłw proszÄ znajomego, ktĂłry ma pracowniÄ odlewniczÄ . DziÄki temu oszczÄdzam, bo moje hobby, niestety, do najtaĹszych nie naleĹźy – wyjaĹnia.
Konstruowanie latajÄ cych maszyn zafascynowaĹo dÄ browianina juĹź w dzieciĹstwie, kiedy bawiĹ siÄ w klejenie modeli. Później sam zostaĹ instruktorem modelarstwa, zapisaĹ siÄ teĹź do aeroklubu, by lataÄ na „kukuruĹşnikach”. W 1957 roku opracowaĹ pierwszy wĹasny projekt ĹmigĹowca.
- MiaĹa to byÄ doĹÄ prymitywna konstrukcja. ZaczÄ Ĺem nad niÄ pracowaÄ, ale kazano mi opuĹciÄ halÄ, ktĂłrÄ zajmowaĹem, a w kolejnym warsztacie ĹmigĹowiec mi ukradziono – wspomina pan Andrzej, z zawodu mechanik gĂłrniczy.
SÄ siadom ĹmigĹowiec trochÄ przeszkadzaĹ
Dlatego budowÄ kolejnej maszyny rozpoczÄ Ĺ we wĹasnym garaĹźu. – PrzeszkadzaĹo to trochÄ sÄ siadom, ktĂłrzy bali siÄ, gdy robiĹem prĂłby na zewnÄ trz. KĹopotliwe byĹo teĹź kaĹźdorazowe skĹadanie i rozkĹadanie ĹmigĹowca, ktĂłry nie mieĹciĹ siÄ w garaĹźu w caĹoĹci – opowiada.
Dlatego, gdy nadarzyĹa siÄ okazja, przeniĂłsĹ swÄ pracowniÄ do Strzemieszyc: – Tu mam duĹźo miejsca zarĂłwno w hali, jak i na podwĂłrzu, gdzie zamierzam przeprowadzaÄ prĂłby lotĂłw. To wcale nie jest niebezpieczne, bo odbywa siÄ na specjalnie przygotowanym stanowisku, a ĹmigĹowiec jest na uwiÄzi. Dopiero później, kiedy opanujÄ nawigacjÄ, wybiorÄ siÄ w lot nad pobliskÄ ĹÄ kÄ . Nawet gdyby silnik nawaliĹ, nie spadnÄ, bo ĹmigĹowiec wejdzie w tzw. autorotacjÄ i wylÄ duje pĹynnie. ĹmigĹowce naleĹźÄ do najbezpieczniejszych maszyn latajÄ cych, a jedyne, co moĹźe byÄ ryzykowne, to lekcewaĹźenie warunkĂłw atmosferycznych – tĹumaczy pan Andrzej.
JeĹli nie uda mu siÄ oderwaÄ od ziemi, zapowiada, Ĺźe podaruje ĹmigĹowiec Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, a sam wrĂłci do klejenia modeli.
ĹšrĂłdĹo: gazeta.pl

Karina
17 kwietnia 2007 - 15:01
OsobiĹcie chciaĹabym poznaÄ tego Pana i dowiedzieÄ siÄ coĹ wiÄcej o jego pasji. Jestem mĹodÄ osobÄ , studentkom III roku pedagogiki i obecnie poszukujÄ seniora/seniorki ktĂłry(a) ma coĹ ciekawego do opowiedzenia, a przy tym chce siÄ podzieliÄ tym z mĹodymi osobami – studentaki… dlatego z wielkÄ chÄciÄ porozmawiaĹabym z tym niezwykĹym seniorem
jasiek g.
15 maja 2007 - 22:45
Podziwiam twĂłj zapaĹ, niewiem czy chcesz lataÄ czy tylko zbudowaÄ ĹmigĹowiec i zapisaÄ siÄ w historii awiacji jako konstruktor ciekawej nawet pracy.JeĹźeli chcesz i marzysz tylko o lataniu to zbuduj wiatrakowca,silnik od vw idealnie siÄ do tego nadaje, a do ĹmigĹowca moĹźe byÄ za maĹej mocy.Pozdrawiam jasiek pasjonat starych ĹmigĹowcĂłw tĹokowych.
jasiek g.
11 lipca 2007 - 23:56
szkoda Ĺźe nie dostaĹem odpowiedzi na mĂłj komentarz z przed dwĂłch miesiÄcy.ChciaĹbym siÄ dowiedzieÄ jak posuwa siÄ budowa ĹmigĹowca.Pasjonat starych ĹmigĹowcĂłw tĹokowych.Pozdrawiam jasiek g.