Nowe renty będą niższe
Renta, ZUSMinisterstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowało założenia do ustawy wprowadzającej nową formułę ustalania wysokości rent z tytułu niezdolności do pracy. Będą one obliczane na podstawie kapitału zgromadzonego na koncie emerytalnym. Ich wysokość będzie niższa niż świadczeń obecnie przyznawanych. Zmiana ta spowoduje, że tylko w 2020 roku FUS zaoszczędzi z tego tytułu 3,2 mld zł.
Dokończenie reformy
Reforma emerytalna wprowadziła zasadę, że wysokość emerytury ma zależeć od kwoty składek zgromadzonych na koncie emerytalnym w całym okresie aktywności zawodowej. Emerytura obliczona zgodnie z nową formułą będzie równa kwocie uzyskanej w wyniku podzielenia zwaloryzowanej sumy kwoty kapitału początkowego oraz kwoty składek emerytalnych wpłaconych po 1998 roku przez średnie dalsze trwanie życia osoby przechodzącej na emeryturę. Jednak tworząc nowy system, jego twórcy nie zmienili zasad obliczania rent z tytułu niezdolności do pracy. To spowodowało, że algorytm wyliczania tych świadczeń do dzisiaj jest taki sam, jak w przypadku ustalania emerytur z tzw. starego systemu. Różnica między rentą i emeryturą polega na tym, że przy ustalaniu wysokości renty, oprócz okresów składkowych i nieskładkowych, mogą być uwzględnione także tzw. okresy hipotetyczne, uzupełniające staż ubezpieczeniowy brakujący do pełnych 25 lat.
Niższe wypłaty
– Źle się stało, że dopiero teraz rząd przygotował założenia do ustawy. Pracownicy muszą wiedzieć, że wprowadzenie nowych zasad ustalania rent będzie dla nich korzystne, gdyż dzięki temu zmniejszą się koszty pracy – mówi prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej.
Resort pracy proponuje przyjęcie jednolitej podstawy naliczania emerytur i rent.
– Nie może być tak, że ubezpieczonemu będzie bardziej się opłacało otrzymać rentę z tytułu niezdolności do pracy niż emeryturę. Bo jeśli ktoś pracował czterdzieści lat i otrzyma takie samo świadczenie jak osoba ze stażem o połowę niższym, to nie ma sensu oszczędzać na emeryturę – mówi Jeremi Mordasewicz, członek Rady Nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Według byłego wiceministra polityki społecznej Krzysztofa Patera zaproponowane przez resort pracy rozwiązania zwiększą zależność wysokości świadczenia od płaconych składek ubezpieczeniowych. Jednak takie rozwiązanie jest niebezpieczne.
– Jeśli na renty będą przechodzić osoby młode, o krótkim stażu ubezpieczeniowym, to dziewięć na dziesięć osób może otrzymywać minimalne renty gwarantowane przez państwo. W praktyce oznacza to, że takie świadczenie utraci charakter ubezpieczeniowy. Jeśli rząd przyjmie ustawę na podstawie takich założeń, Trybunał Konstytucyjny uzna ją za niezgodną z konstytucją – dodaje Krzysztof Pater.
