Prognozy demograficzne są alarmujące. Według GUS za pół wieku na jednego pracującego Polaka przypadać będzie jeden emeryt. Czy system emerytalny to wytrzyma? Polska i tak jest w lepszej sytuacji niż większość krajów Europy Zachodniej. Reforma emerytalna przeprowadzona w końcu lat 90. odsunęła katastrofę finansową państwa. Ale kolejne kroki nie nastąpiły.

Nie można się łudzić, że problemy rozwiążą się same, że rząd zdoła skłonić kobiety, by rodziły więcej dzieci. Doświadczenia innych krajów pokazują, że bardzo trudno pobudzać przyrost naturalny za pomocą zasiłków rodzinnych. Również wysiłki Kościoła, który propaguje wartości rodzinne, okazują się w katolickiej Polsce mało owocne.

Trendy demograficzne wynikają z przemian cywilizacyjnych. Instytucje nie potrafią nimi sterować. Rząd powinien raczej zająć się tym, na co ma wpływ.

Musimy się przygotować na trudne czasy. Trzeba ograniczyć wydatki, na które nas nie stać - na przykład zbyt szczodrze udzielane prawo do wcześniejszych emerytur. Musimy zgodzić się na stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego, stosownie do coraz większej szansy na długie życie i lepsze zdrowie. Korzystając z szybkiego wzrostu gospodarczego, który wcześniej czy później ustanie, trzeba zmniejszyć zadłużenie państwa.

Reforma emerytalna ustanowiła Fundusz Rezerwy Demograficznej, który wykorzystamy za 20-30 lat, gdy wydatki na emerytury dla dzisiejszych 40-50-latków staną się ciężarem trudnym do udźwignięcia dla osób pracujących. Gdyby rządy odkładały na fundusz tyle, ile wcześniej planowano, byłoby na jego koncie już 20 mld zł. Ale jest tylko 2,8 mld! Na fundusz powinny trafiać środki z prywatyzacji, ale od prawie dwóch lat prywatyzacja stoi.

Obecny rząd postępuje krótkowzrocznie, odsuwając od siebie trudne problemy. Jest hojny dla dzisiejszych wyborców na koszt przyszłych emerytów i pokolenia, które dopiero wejdzie w dorosłe życie. Reforma finansów publicznych to puste hasło propagandowe. W ubiegłym roku dług państwa wzrósł o ponad 38 mld zł, w tym roku będzie podobnie.

Zamiast rezerwy na przyszłe emerytury mamy coraz większy dług. Kto go spłaci?

Witold Gadomski
Źródło: Gazeta Wyborcza