Co zrobić z emerytami?
InneBank Światowy szacuje, że do 2025 roku ludność Polski zmniejszy się o 1,6 mln. Z kolei naukowcy z Forum Badań Migracyjnych w Warszawie alarmują, że niebezpiecznie obniży się liczba osób w tzw. wieku produktywnym, bo aż o 4,4 mln (w tej chwili jest 17 mln). Maleje liczba dzieci i niewiele wskazuje na to, że może się to zmienić. Polska nieubłaganie się starzeje. Jednocześnie pojawiają się nowe zjawiska społeczne, jak np. rodziny, w których dwa pokolenia są na emeryturze. Wydłużyła się średnia ludzkiego życia, ale pojawił się problem: co zrobić z seniorami.
Europa w wieku starczym?
Niewiele jest państw, które mogą pochwalić się wysokim wskaźnikiem przyrostu naturalnego. Najczęściej są to kraje Trzeciego Świata. Społeczeństwa wysoko rozwinięte i bogate mają niższy wskaźnik stosunku urodzeń do zgonów. Najszybciej starzeje się Europa.
W ogłoszonym przez Bank Światowy raporcie na temat starzenia się społeczeństw Europy Środkowej i krajów byłego Związku Radzieckiego demografowie przewidują, że w ciągu 20 lat ludność tego obszaru zmaleje aż o 24 mln osób. Naukowcy przewidują, że najszybciej starzeć się będą społeczeństwa Rosji, Ukrainy, Rumunii i Polski. Wiążą to z powszechnym w tym rejonie spadkiem urodzeń i wydłużającą się średnią życia. Wobec coraz powszechniejszego trendu nie pomoże nawet przewidywany wzrost liczby ludności w Turcji, Uzbekistanie i Tadżykistanie. Najbardziej odbije się to oczywiście na emeryturach, do których uprawnionych będzie coraz więcej osób, a zarabiać na nie będzie coraz mniej pracujących. Nie inaczej będzie w Polsce.
W tych samych szacunkach Bank Światowy podaje, że w prognozowanym okresie wydatki na emerytury w Polsce sięgną 22% PKB. Oczywiście o zwiększonych wydatkach na opiekę zdrowotną dla starzejącego się, a co za tym idzie coraz bardziej schorowanego społeczeństwa nie wspominając. Do tego dochodzi mnóstwo problemów, z których nie zdajemy sobie sprawy, jak choćby kwestia kosztów czasu, jaki musiałby zostać poświęcony doglądaniu seniorów nie tylko przez pielęgniarki, ale także najbliższą rodzinę. Co gorsza europejskie doświadczenie pokazuje, że mało kto potrafi sobie z problemem starzejącego się społeczeństwa poradzić.
Jakiś czas temu Anna Tyszecka w artykule “Dom niespokojnej starości” zamieszczonym w “Polityce” opisywała sytuację, jaka w tej chwili ma miejsce w Niemczech, kraju, który poszczycić się może dość przewidującą ustawą regulującą opiekę nad emerytami. Wprowadzono m.in. obok składki emerytalnej opłatę za opiekę w wysokości 1,7% płacy brutto. Przekłada się to na uzyskiwane przez rodzinę emeryta dodatki za opiekę; skorzystać można także z finansowanej przez ubezpieczenie pielęgniarki. Wydawałoby się, że jest to rozsądne rozwiązanie, a okazuje się, że w praktyce kuleje. Koszty opieki nad pacjentem wzrosły w stosunku do ustalonej z góry składki, pielęgniarki mają ustalony harmonogram wizyt, podczas których muszą dodatkowo wypełnić mnóstwo szczegółowych formularzy, a i tak średni czas, jaki wytrzymują w zawodzie, wynosi 5-7 lat - podaje Tyszecka. Ratunkiem mógłby okazać się dom starców, ale niemieckie ustawodawstwo wymaga najpierw zużycia przy opłacie oszczędności emeryta i wyprzedania wszystkiego, co posiada, dopiero potem uzyskiwane jest wsparcie z funduszy socjalnych.
Kraje członkowskie UE oprócz indywidualnych planów radzenia sobie z rosnącą liczbą emerytów szukają także rozwiązań bardziej globalnych. Takich jak niektóre założenia tzw. strategii lizbońskiej, dokumentu przyjętego na forum UE już w 2000 roku, a który ma uczynić z Unii “wiodącą gospodarkę świata w perspektywie do 2010 roku”. Na ile jest to realne założenie - nieważne, bo istotny jest jeden z zapisów, który przewiduje zwiększenie przeciętnej stopy zatrudnienia osób starszych do 50% oraz podniesienie o 5 lat przeciętnego wieku zakończenia aktywności zawodowej, co ma poprawić wydolność systemów emerytalnych. Jak sprawdzi to się w rzeczywistości, przyjdzie nam najpewniej przekonać się na własnej skórze.
Na podst. www.strategializbonska.pl
Mało tego, tamtejsze służby socjalne, jeśli uznają, że emeryt przebywa w zbyt “luksusowym” domu, mogą przenieść go do takiego o niższym standardzie. Mają także prawo do wystąpienia do dzieci emeryta o współfinansowanie opieki. Tych dzieci, które nierzadko same są w wieku przedemerytalnym. Reszta krajów Europy radzi sobie z tym problemem nie lepiej. Wystarczy wspomnieć, że największe wydatki mają Włosi z powodu wyjątkowo niskiego wieku emerytalnego i korzystnej wysokości emerytur (każdy otrzymywał 80% zarobków, o ile przepracował 25 lat, w ten sposób sporo osób rezygnowało z pracy wcześniej). Jednocześnie wszelkie próby podwyższenia wieku potrzebnego do przejścia na emeryturę bądź reformy wysokości emerytur spotykają się ze zdecydowanym sprzeciwem. Włosi mają problem. Ale nie tylko oni.
