Opiekunka dla brytyjskiego emeryta
InneŚpij proszę ze mną…
Domy spokojnej starości w Anglii różnią się od siebie standardem, wielkością, liczbą miejsc, a także rodzajem opieki, którą muszą zapewnić w ramach świadczeń. Są domy, w których mieszkańcy wymagają tylko niewielkiej opieki (residential home), w pozostałych (nursing home oraz care home) przebywają osoby starsze, które są samodzielne, jak także takie, które potrzebują całodobowej opieki, ponieważ nie są w stanie funkcjonować bez pomocy albo ze względu na niedomagania cielesne lub psychiczne. Do obowiązków opiekunek należy zajmowanie się higieną pensjonariuszy, tzn. pomoc w porannym wstawaniu, w myciu, ubieraniu, w niektórych przypadkach karmienie, spełnianie najdrobniejszych próśb, wspólne czytanie gazet, śpiewanie, oglądanie telewizji, towarzyszenie przy wyjazdach poza dom, np. do szpitala. Obowiązki nocnych opiekunek są łatwiejsze. Gdy bowiem przychodzą do pracy, większość pensjonariuszy jest już w łóżkach. Pozostaje im więc zapewnienie im komfortowego snu. To jednak łatwe nie jest, bo w nocy angielscy staruszkowie tracą “radość życia”. Ogarniająca zewsząd cisza sprzyja rozmyślaniu i rozpamiętywaniu przeszłości. Nieustannie dzwonią więc, prosząc o herbatę, o poprawienie poduszek, przykrycie lub odkrycie… Tak naprawdę chodzi im jednak o towarzystwo. Przyzwyczajeni do obecności innych w ciągu dnia, w nocy nie mogą sobie poradzić z samotnością.
Opiekunki zdradzają, że nikt z pensjonariuszy nie przyzna się, że jest samotny, że tęskni za dziećmi albo, że nie chce tu być. Zostali wychowani tak, by nie okazywać emocji. Zdarza się, że ktoś zaczyna w nocy wspominać zmarłą żonę lub męża, ale mówi o tym, tak jakby wstydził się tej chwili słabości.
- Kiedyś jedna z babć na Memory Lane (piętrze dla osób z demencją) wstała w nocy, ubrana w odświętna sukienkę, z olbrzymimi okularami przeciwsłonecznymi i perłami na szyi powiedziała do mnie: “Śpij dzisiaj ze mną, proszę, nie chcę być sama, zapłacę Ci” - odpowiada Natalia.
Według Oli rozmowa z osobami starszymi jest najważniejszym elementem tej pracy. - Oni naprawdę tego potrzebują. Każdy może dbać o higienę, ale nie każdemu chce się poświęcić czas na wysłuchanie innych. Ja bardzo wiele się od nich nauczyłam, no i podszkoliłam swój angielski. Te osoby mają często ciekawe życiorysy, szczególnie z okresu wojennego. I zawsze, ilekroć mówię, że jestem z Polski, bardzo dobrze wspominają waleczność i odwagę polskich żołnierzy - mówi.
Pieniądze nie są najważniejsze
Choć praca w domu opieki jest dobrze płatna, większość kobiet po jakimś czasie decyduje się z niej zrezygnować. Natalia po ukończeniu studiów planuje np. powrót do Polski. - Z dyplomem londyńskiej uczelni i dobrą znajomością angielskiego nie powinnam mieć problemów ze znalezieniem ciekawej i dobrze płatnej pracy - mówi z pewnością w głosie. - Ale jak myślę o powrocie do polskiej szarzyzny to przyszłość nie wydaje mi się już taka cudowna. Tutaj czuję się jak w centrum świata. Intensywność życia w Londynie mnie uzależnia.
Ola także nie zamierza tu zostać na stałe. Na razie musi jednak pracować dużo poniżej swoich kwalifikacji, pomagając starszym wiekiem w ich codziennych czynnościach - W ubiegłym tygodniu miałam interview w lecznicy dla zwierząt. Od przyszłego miesiąca zaczynam tam pracę. Nie wiem czemu inni nie szukają czegoś lepszego - zastanawia się.
Kasię, wysoką, szczupłą blondynkę jakiś czas temu zaczepił na ulicy mężczyzna i wcisnął ulotkę agencji modelek. - Wiem już, że powinnam iść w tym kierunku i wykorzystać mój największy atut: wygląd. Nie posiedzę tu długo - deklaruje.
Fundamentem kultury brytyjskiej przestaje być rodzina. Staje się nią wygoda. Za pieniądze można kupić wszystko. Także święty spokój; swój i swoich bliskich w podeszłym wieku. Firmy ubezpieczeniowe, agencje podróży i sieci domów opieki są zdeterminowane, by promować szczęśliwą wizję starości. Ich reklamy pokazują radośnie uśmiechnięte starsze pary. Tak samo jest w w angielskich domach spokojnej starości. Tam wszyscy wydają się być szczęśliwi. Nikt się nie skarży. Ich dzieci często mieszkające bardzo daleko: w Stanach Zjednoczonych, Republice Południowej Afryki czy Australii, przyjeżdżają tylko po to, by sprzedać dom, w którym się wychowali i odjeżdżają. Namiastką rodziny w ostatnich latach życia pensjonariuszy są opiekunki wkładające wiele serca w to, by te lata nie były wypełnione samotnością.
Katarzyna Polis
Źródło: Goniec Polski
