Mirosława Dybowska, 72-letnia łodzianka, podarowała nerkę swojemu 47-letniemu synowi Markowi. Kobieta jest najstarszym dawcą organu do przeszczepu w Polsce. Operacja odbyła się we wrocławskim szpitalu. Pani Mirosława już wróciła do Łodzi. Jej syn został w szpitalu. Jak nam wczoraj powiedział, czuje się dobrze.

- Nie wyleczył przeziębienia, przyplątało się zapalenie kłębuszkĂłw nerkowych i zasłabł – opowiada pani Mirosława. – Nagle nerki przestały pracować.

Pani Mirosława zaraz postanowiła, że da jedynakowi nerkę. Wiedziała, że można coś takiego zrobić, bo kilkanaście lat temu chciała podarować ją chorej bratanicy. Nie miała jednak odpowiedniej grupy krwi. Teraz martwiła się, czy jej wiek nie będzie przeszkodą, by została dawcą.

- Gdy dowiedziałam się, Ĺźe 18 września będę mieć operację odetchnęłam – mĂłwi. Teraz, czeka na powrĂłt syna ze szpitala. – To, co zrobiłam, jest powinnością matki. Udowodniłam, Ĺźe dawcą moĹźna być w kaĹźdym wieku i po operacji w kilka dni wrĂłcić do normalnego Ĺźycia – twierdzi.

Prof. Dariusz Patrzałek, dolnośląski konsultant do spraw transplantologii, który dokonywał przeszczepu, podkreśla, że wiek nie decyduje o tym, czy można zostać dawcą. Ważniejszy jest stan zdrowia.

- Znamy przypadek, gdy w Anglii dawcą była 93-letnia kobieta. Podarowała nerkę wnukowi i organ słuĹźył mu potem przez kilkanaście lat – mĂłwi profesor.

W Łodzi od 2003 roku wykonano pięć przeszczepĂłw od dawcĂłw Ĺźywych – dwukrotnie nerkę podarowała siostra siostrze, raz brat siostrze, raz matka cĂłrce, a raz przyjaciel przyjacielowi.

Na nerkę czeka około 300 osób. W tym roku w Łodzi wykonano tylko kilka przeszczepów organów od osób, u których lekarze stwierdzili śmierć mózgową. Od lutego br., gdy zatrzymano warszawskiego kardiologa i transplantologa, liczba przeszczepów dramatycznie spadła.

Źródło: Express Ilustrowany