Poznań: utopijny dom emeryta
Klub SenioraOd 12 lat Fundacja “Korab Wielkopolski” stara się o wybudowanie w Poznaniu Środowiskowego Domu Emeryta dla intelektualistów, artystów i twórców. Wielu z tych, którzy chcieli w nim zamieszkać, już umarło: wśród nich była aktorka Krystyna Feldman.
Osób, które nie doczekały realizacji projektu, jest zdecydowanie więcej: w tej chwili spośród 100 chętnych zostało zaledwie kilkunastu. Zmarła też inicjatorka pomysłu Wanda Dębska. - Jeśli fundacja nie przedstawi nam pełnej listy przyszłych lokatorów, zaproponujemy te mieszkania innym starszym osobom. Niestety, straci to charakter domu środowiskowego - martwi się wiceprezydent Poznania Mirosław Kruszyński. I jednocześnie zapowiada: obiekt musi w końcu powstać. Budowa może rozpocząć się w przyszłym roku.
Trochę spokoju na starość
Pomysł wybudowania Środowiskowego Domu Emeryta, w którym opiekę mieliby znaleźć wielkopolscy intelektualiści, artyści, twórcy i dziennikarze, pojawił się w połowie lat. 90. - Wielokrotnie spotykaliśmy unieruchomionych przez choroby aktorów, lekarzy, dziennikarzy i nauczycieli. Mimo podeszłego wieku wielu z nich, często w ciężkich warunkach, udzielało korepetycji, zajmowało się tłumaczeniami. Pomyśleliśmy, aby stworzyć dla nich dom, w którym będą mieć godziwe warunki do życia i tworzenia - opowiadała nam w 1996 r. Wanda Dębska.
Wstępny plan zakładał, że w domu, oprócz 100 pokoi z łazienkami i aneksem kuchennym, powstanie wspólna jadalnia, kaplica, basen, mała biblioteka, gabinet rehabilitacyjny i lekarski, by każdy z pensjonariuszy miał zapewnioną całodobową opiekę. Chętnych, którzy pomysłowi przyklasnęli, nie brakowało - na liście osób gotowych przystąpić do tego projektu pojawiło się ponad 100 nazwisk. Wśród nich była pani Renata. - Idea była piękna. Jestem osobą samotną, dlatego cieszyłam się, że na starość znajdę opiekę. Ten dom był dla mnie wymarzonym miejscem - opowiada dziś 64-latka.
Inicjatywa zyskała społeczną aprobatę: miasto przekazało na ten cel półhektarową działkę na Naramowicach, prof. Stefan Stuligrosz zobowiązał się do przeprowadzenia kilku charytatywnych koncertów, wiele osób zadeklarowało, że odda różne cenne przedmioty na aukcję, pomoc obiecali rektorzy poznańskich uczelni. Budową domu zajęła się powołana przez Klub Inteligencji Katolickiej Fundacja Korab Wielkopolski - jej prezesem została Dębska.
Przyszli mieszkańcy byli zobowiązani wpłacić na swoje nowe lokum 1/3 wartości zajmowanego mieszkania - resztę kosztów spłacaliby w comiesięcznym czynszu. Budowy podjęło się Poznańskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, które wspólnie z fundacją miało znaleźć środki na realizację obiektu.
Działka za złotówkę
W 2004 r. fundacja za symboliczną złotówkę przekazała PTBS działkę na Naramowicach. - PTBS zadeklarował gotowość budowy wyłącznie na działce należącej do nich. Jednak okazało się, że ze względu na kiepską sytuację finansową PTBS nie może otrzymać kredytu na budowę - relacjonuje prof. Janusz Gołaski, który po śmierci Wandy Dębskiej, został prezesem fundacji. Kłopoty finansowe minęły - PTBS przy wsparciu miasta deklaruje gotowość budowy. - Projekt wymaga poprawek, musimy ograniczyć część socjalną budynku, która zwiększa koszty - mówi dyr Andrzej Konieczny z PTBS. Według nowej koncepcji w budynku ma powstać 66 mieszkań jedno- i dwupokojowych. Wszystkie przystosowane będą dla niepełnosprawnych, wyposażone zostaną w system przywoławczy. Będzie świetlica, gabinet lekarski i pielęgniarski. W zależności od wielkości zajmowanego mieszkania trzeba za nie zapłacić od 40 do 80 tys. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem w połowie 2009 r. mogliby wprowadzić się tam pierwsi lokatorzy. Pani Renata wpisała się na kolejną listę oczekujących na miejsce w Środowiskowym Domu Emeryta. - Nie chcę być sama na starość. Chcę mieć świadomość, że gdy będę umierała, ktoś przy mnie będzie. Dlatego czekam. I mam nadzieję, że kiedyś tam zamieszkam.
Katarzyna Kolska
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
