rece111.jpgI wreszcie pani Katarzyna przestraszyła się jak nigdy wcześniej.

- Całą noc biegał do łazienki, ale nie miałam siły zareagować. Rano patrzę, a tu wszystko mokre. Wchodzę do niego, siedzi zmęczony, nagi, nie poznaje mnie i mówi, że nie udało mu się w tym nowym mieszkaniu założyć wodociągu. A co będzie, jak postanowi zakładać gazociąg? A potem zaczął się do mnie zwracać jak do swojej żony, a mojej mamy. Chciał się pakować i gdzieś uciekać. Pobiegłam po lekarza. Wszedł, a ojciec do niego, że nie będzie z nim rozmawiał, dopóki nie wyprosi tego faceta z fotela. I pokazuje na fotel, a tam nikogo nie ma. Zabrali go do szpitala. Resztę już pan zna.

- I co pani zrobi?

- Mówią mi, że nie dam rady. Psychiatra dodaje, że jak go nie oddam, to albo jemu coś się stanie, albo ja będę musiała się leczyć. Tłumaczą, że będzie miał dobrą opiekę, że będę mogła odetchnąć, że mam córkę, wnuki (11, 13 lat) i muszę o nie dbać. I ja to wiem, ale i tak nie mogę się zdecydować. Mimo że mam świadomość, że jak się teraz nie zgodzę na oddanie ojca, to nie mam co liczyć na pomoc rodzeństwa. Mimo że wiem, że zanim ojciec umrze, to wszystko może trwać nawet dziesięć lat. Bo ja nie wiem, czy będę potrafiła żyć z tym piętnem, że umarł sam, w obcym łóżku i z pampersem. I jeszcze jedno panu powiem. Jak się tak zastanowię, tak porządnie, to mi wychodzi, że najbardziej boję się tego, że będę mu musiała higienę intymną robić. Czy to jest wystarczający powód, żeby oddać ojca?

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10