Emeryci niepotrzebnie przerazili się, że w ogóle nie mogą dorabiać
PracaChcesz przejść na emeryturę i pobierać pieniądze, musisz się zwolnić z pracy u dotychczasowego pracodawcy. Ten przepis nie łamie konstytucji uznał Trybunał Konstytucyjny.
Czy po tym orzeczeniu Trybunału my w ogóle nie możemy pracować i dorabiać do marnych emerytur? - zastanawia się pan Jan z Lublina. Z podobnymi pytaniami dzwonili ostatnio do redakcji emeryci.
Trybunał w minionym tygodniu rozpoznawał skargi dwóch wykładowców wyższych uczelni. Kiedy profesorowie postanowili przejść na emeryturę, ZUS przyznał im ją, ale wstrzymał wypłatę pieniędzy. Stwierdził, że skoro bez przerwy pracują w tych samych szkołach, nie mogą pobierać świadczenia. Zakład powoływał się na art. 103 ust. 2a Ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Przepis mówi, że prawo do emerytury jest zawieszone (bez względu na wysokość zarobków), gdy emeryt nieprzerwanie pracuje u tego samego pracodawcy, u którego był zatrudniony bezpośrednio przed dniem nabycia prawa do emerytury. ZUS uważa, że aby otrzymywać świadczenie, emeryt musi się zwolnić.
Naukowcy nie zgodzili się z taką decyzją ZUS. Uznali, że jest to naruszenie uprawnień mianowanego profesora akademickiego (mogą pracować do 70. roku życia), a także wolności i prawa do swobodnej decyzji emeryta.
We wtorek Trybunał Konstytucyjny uznał: - Przepis nie narusza konstytucyjnego prawa do zabezpieczenia społecznego i nie pozbawia minimum życiowego osób, które osiągnęły wiek emerytalny.
Zdaniem Trybunału emerytura z założenia jest świadczeniem, które nie uzupełnia, lecz zastępuje wynagrodzenie za pracę. - Zawieszenie wypłacania emerytury niewątpliwie zmusza do dokonania wyboru pomiędzy pracą zawodową u dotychczasowego pracodawcy a pobieraniem emerytury, nie stanowi jednak ingerencji w wolność wykonywania zawodu ani wyboru pracodawcy. Zostaje bowiem zachowana możliwość kontynuowania pracy - mówi uzasadnienie.
Co w praktyce oznacza to orzeczenie Trybunału?
Przemysław Przybylski, rzecznik ZUS: Potwierdza naszą interpretację przepisu. Można przejść na emeryturę i ją otrzymywać, pod warunkiem że zwolnimy się z pracy u tego pracodawcy. Można później wrócić do tej samej pracy. Jednak nie wolno pracować nieprzerwanie.
Czy dotyczy to wszystkich, także tych, którzy przeszli na emeryturę w normalnym wieku emerytalnym, czy tylko wcześniejszych?
- Wszystkich. Niezależnie od daty przyznania im świadczenia.
Pojawiły się informacje, że to orzeczenie oznacza, iż emeryt w ogóle nie może dorabiać. To przeraziło emerytów.
- To błędne informacje. Emeryt może dorabiać. Ten, który otrzymał świadczenie w wieku emerytalnym (60 lat kobiety, 65 lat mężczyźni) może dorabiać bez ograniczeń. Pobierający wcześniejsze emerytury mają ograniczenia. Jeśli ich przychody z tego dorabiania nie przekroczą 70 proc. średniego wynagrodzenia, biorą swoją emeryturę w całości. Jeżeli zarobią ponad 70 proc., ale mniej niż 130 proc. przeciętnego wynagrodzenia, emerytura jest odpowiednio zmniejszana. Natomiast gdy przekroczą 130 proc., ZUS wstrzymuje wypłatę świadczenia. Dzisiaj 70 proc. to rocznie 19 814 zł 50 gr, a 130 proc. to 36 797,40 zł.
Skąd ZUS wie, ile dorabia emeryt?
Dorabiający ma obowiązek do końca lutego powiadomić ZUS. Zresztą emeryt sam decyduje: może nas powiadamiać co miesiąc, ile zarobił, albo raz w roku. Gdyby tego nie zrobił, a my skontrolowalibyśmy go i okazałoby się, że pobierał świadczenie, choć powinien mieć zmniejszone lub zawieszone, będzie musiał zwrócić nienależnie pobrane pieniądze z odsetkami.
Źródło: Gazeta Wyborcza
