Niższy wzrost gospodarczy

Julian Zawistowski, wiceprezes Instytutu Badań Strukturalnych, podkreśla, że zmiany na polskim rynku pracy, na którym zaczyna brakować pracowników, powinny skłonić ustawodawcę do podjęcia działań zmierzających do wydłużania aktywności zawodowej Polaków. W przeciwnym razie firmy mogą mieć kłopoty z dalszym rozwojem. Oznacza to, że Polska nie będzie mogła rozwijać się w szybkim tempie.

- W kraju pracuje zaledwie 28 proc. osób w wieku od 55 do 64 lat i jest to jeden z najniższych wskaźników w UE - mówi Julian Zawistowski.

Podobnego zdania jest Grażyna Zielińska, wiceprzewodnicząca Naczelnej Rady Zatrudnienia. Zwraca uwagę, że problemem, przed jakim stoi obecnie Polska, jest zapewnienie firmom kadr.

- Ich brak grozi spowolnieniem wzrostu gospodarczego - zauważa Grażyna Zielińska.

Dostrzega to także Jolanta Fedak.

- Musimy podjąć kroki, aby na rynek pracy wróciły osoby w wieku przedemerytalnym, które otrzymują niewysokie świadczenia i nie są aktywne zawodowo - mówi.

Eksperci zwracają też uwagę, że oprócz podwyższenia ustawowego wieku emerytalnego trzeba wygaszać i likwidować obowiązujące przywileje emerytalne, które prowadzą do szybkiego opuszczania rynku pracy przez stosunkowo młode osoby. W efekcie tzw. efektywny wiek emerytalny w Polsce (wiek faktycznego przechodzenia na świadczenia) należy do najniższych w UE. W ubiegłym roku kobiety korzystające z emerytur w ZUS miały średnio 56 lat, a mężczyźni 57,9 roku. W UE wiek ten wynosi odpowiednio 60,4 i 61,4 roku.

- Malejąca liczba rodzących się dzieci i starzejące się społeczeństwo powodują, że Polacy muszą dłużej pracować - podkreśla Bogusława Nowak-Turowiecka, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.

Jej zdaniem, jeśli nadal będzie przybywać osób korzystających ze świadczeń, a coraz mniej rodaków będzie pracować, systemowi ubezpieczeń grozi niewypłacalność.

Strony: 1 2 3 4