Oddać do domu starców
Inne
Prawie każdy stanie kiedyś wobec tej decyzji: czy oddać matkę lub ojca do domu opieki zwanego potocznie domem starców. Ci, którzy się na to zdecydują, będą żyli z piętnem wyrodnych dzieci. Ci, którzy zatrzymają starzejących się rodziców we własnym domu, mogą taką decyzją zamienić swoje życie w piekło.
Czcij ojca swego i matkę
Przykazanie mówi wyraźnie, jaki powinien być stosunek dzieci do rodziców. Nie ma tutaj żadnej wątpliwości. Trzeba się nimi opiekować do końca życia i już, ale jak się opiekować w sytuacji na przykład takiej: rodzina ma dwójkę dzieci, ojciec nie pracuje, na utrzymaniu jest jeszcze babcia, która pobiera głodową emeryturę w wysokości 450 złotych. Co zrobić? Trzeba jakoś żyć okazując szacunek matce, która wykarmiła własną piersią dziecko, o domu starców nie ma co marzyć, bo pobyt tam kosztuje w zależności od miejsca od 1500 do 1800 zł za miesiąc. Podane ceny dotyczą okolic Warszawy z lewej i prawej strony Wisły. Z prawej jest trochę drożej.
- Źle zaczynasz tę rozmowę - mówi Ryszard, biznesmen, który odwiedza matkę w podwarszawskim domu opieki. Dom starców lub opieka we własnym domu to jest dylemat ludzi zamożnych, takich, którzy mają jakieś dochody. Ludzie biedni po prostu opiekują się swoimi starzejącymi się rodzicami na tyle, na ile potrafią i już, żadnych dylematów tam nie ma. Oni nie muszą podejmować decyzji. Ja musiałem.
Ryszard nie miał wątpliwości co do tego, że jego mama powinna znaleźć się w domu opieki. Oboje postanowili, że tak będzie lepiej.
- Nie wiem, jak to miałoby inaczej wyglądać - mówi - pracuję po 14 godzin na dobę, nie ma mnie w domu, mama ma zaawansowany gościec, nie może się poruszać, kto miałby się nią zająć? Jestem po rozwodzie, nie mam dzieci. Doszliśmy do wniosku, że dom opieki, dobry dom opieki z kulturalną i miłą obsługą, to jest to. Płacę za to, płacę sporo. Mamie się podoba, ma ulubionego pielęgniarza, który jest w dodatku czarny, przyjechał tu z jakiejś Ghany czy skądś. Rozmawiają sobie i żartują. Opowiada mamie, jak jest w Afryce. Naprawdę nic więcej nie mogłem zrobić. Uważam, że to naturalna kolej rzeczy.
