Polska Cybulskiego
Pożegnania KomentarzeW tym roku skończyłby 80 lat. Zginął dokładnie 40 lat temu, goniąc pociąg na wrocławskim dworcu. Kim jest dla nas dziś? Przeglądam fragmenty jego filmów - od debiutanckiego “Końca nocy” i “Pokolenia” (1955), poprzez “Popiół i diament” Wajdy, “Do widzenia, do jutra” Morgensterna, poprzez “Jak być kochaną”, “Rękopis…”, “Szyfry” Hasa, aż do ostatniej roli trenera w “Jowicie” (1967) - i przyznaję rację Kazimierzowi Kutzowi: jego role zestarzały się tylko o tyle, o ile zestarzały się same filmy. Natomiast on sam - polski James Dean, jak o nim pisali w świecie - nie mieści się w kadrze, nie mieści się w roli, walczy z nią, myli tropy. Jego pojawienie się działa zawsze elektryzująco i zostawia poczucie żywej ludzkiej obecności. O tym we “Wszystko na sprzedaż” Wajdy krzyczy najbliższy przyjaciel Zbyszka, Kobiela: “No, stał tutaj, był, patrzył na swoje paznokcie, rozpłynął się, nie ma go!”.
Więcej »
